Sport.pl

Cracovia wygrała, ale w ofensywie Karol Linetty wypadł lepiej od Bartosza Kapustki

Dwa młody wilki walczą o wyjazd na Euro 2016. Po niedzielnym meczu w lepszym humorze był Kapustka, ale Linetty - mimo porażki - zasłużył na wyróżnienie.
Kapustka z Cracovii i Linetty z Lecha to nadzieje polskiej piłki może niekoniecznie już na mistrzostwa Europy w 2016 roku, ale na kolejne eliminacje i duże imprezy. Obaj liczą jednak, że znajdą się w kadrze na francuskie Euro. Są regularnie powoływani na zgrupowania kadry. Linetty choć w marcu leczył kontuzję, to był z kadrą na mecze z Serbią i Finlandią. Kapustka w tych spotkaniach zagrał.

Na razie więcej doświadczenia w reprezentacji zebrał rok starszy Linetty - rozegrał w niej dziewięć spotkań (jeden gol). 20-letni Kapustka ma pięć występów i dwie bramki.

Do przerwy lepsze wrażenie wywarł Linetty. Często pokazywał się do gry i widać było, że koledzy mają do niego zaufanie. Jak na środkowego pomocnika przystało wiele akcji przechodziło właśnie przez niego. Wykonywał też niektóre stałe fragmenty, ale nie było po nich zagrożenia. W 17 min mocno uderzył, ale zbyt blisko środka bramki i Grzegorz Sandomierski odbił piłkę.

W grze Kapustki brakowało błysku w ofensywie. W defensywie bez większych problemów radził sobie z Kebbą Ceesayem. Jak zwykle dużo walczył, był aktywny i często wygrywał pojedynki lub odbierał piłkę. Cracovia atakowała jednak częściej prawą stroną i lewoskrzydłowy gospodarzy głównie zajmował się zamykaniem akcji. W końcu w 39 min po kontrze piłka trafiła do Kapustki, ale jego dośrodkowania nie wykorzystał Erik Jendrisek (strzelił niecelnie).

20-letni zawodnik był w cieniu innych ofensywnych graczy. Mateusz Cetnarski zaliczył asystę, Jednirsek i Marcin Budziński strzelili po golu, a Jakub Wójcicki był bardziej aktywny.

Po przerwie Linetty był coraz groźniejszy. W ciągu dwóch minut oddał dwa groźne strzały. Z pierwszym świetnie poradził sobie Sandomierski ,a drugi minął bramkę.

Kapustka na kilkanaście minut przeniósł się na druga stronę, ale nadal w ofensywie był niewidoczny. Gdzieś zapodział dryblingi, które stały się jego znakiem firmowym. Z Lechem spróbował go tylko raz, ale bez efektów. W defensywie potrafił dobrze przeczytać grę, przejąć piłkę, ale podanie już było niecelne.

Kapustka górą, bo wygrała Cracovia. Indywidualnie na wyższą notę zasłużył Linetty.

KapustkaLinetty
80minuty68
18podania39
83celne (proc.)69
0strzały4
0celne2
Więcej o: