Sport.pl

To już pewne. Jagiellonia zostaje w ekstraklasie

Będzie dziesiąty sezon z rzędu w ekstraklasie. Jagiellonia na dwie kolejki przed końcem rozgrywek jest już pewna pozostania w krajowej elicie.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Białostoczanie w piątek grali w Krakowie z Wisłą. Przed tym spotkaniem, na trzy kolejki przed końcem sezonu, Jagiellonia miała w swym dorobku 25 punktów. Wygrana w Krakowie na sto procent dawała już jej pozostanie w ekstraklasie. Zamiast zwycięstwa była jednak porażka 0:1.

Piątkowy pojedynek był kolejnym, w którym podopieczni trenera Michała Probierza mieli problem ze skutecznym wykończeniem akcji. W meczu z Wisłą oddali 15 strzałów na bramkę rywali, pięć z nich było celnych, ani razu piłka nie zatrzepotała jednak w siatce bramki ekipy z Krakowa. Najlepszą okazję zmarnował Przemysław Frankowski. W 32. minucie Wisła miała rzut rożny, białostoczanie przejęli piłkę i wyszli z szybką kontrą. Nie wykorzystali jednak przewagi. Podanie Konstantina Vassiljeva zmarnował Przemysław Frankowski. Strzał pomocnika obronił Michał Miśkiewicz.

- Przemek Frankowski w przeciwieństwie do Pawła Brożka nie zachował zimnej krwi - komentował po spotkaniu trener Michał Probierz, a wspomniany napastnik Wisły strzelił jedynego gola w piątkowym meczu. Gospodarze w odróżnieniu od gości świetnie wykończyli swój kontratak po rzucie rożnym w wykonaniu Jagiellonii. Rafał Boguski najpierw zagrał futbolówkę do Patryka Małeckiego, a ten precyzyjnie dośrodkował ją na głowę Pawła Brożka.

- Przed meczem uczulaliśmy naszych piłkarzy, że Wisła bardzo dobrze przechodzi z obrony do ataku. Tak było w tej sytuacji - mówi szkoleniowiec Jagiellonii i dodaje: - Nie możemy za każdym razem liczyć na Konstantina Vassiljeva. Inni również muszą wziąć na siebie odpowiedzialność za zdobywanie bramek. We wtorek gramy u siebie z Termalicą i chcemy definitywnie przed własną publicznością zamknąć temat naszego utrzymania w ekstraklasie.

Jak się jednak okazało, już teraz białostoczanie mogą odetchnąć i nie martwić się o pozostanie w lidze. Stało się tak, gdyż korzystnie ułożyły się inne wyniki spotkań w 35. kolejce ekstraklasy. Podbeskidzie Bielsko-Biała zremisowało 1:1 z Koroną Kielce, Termalica Nieciecza przegrała 1:2 ze Śląskiem Wrocław, a pojedynek Górnik Łęczna - Górnik Zabrze zakończył się bezbramkowym remisem.

Na dwie kolejki przed końcem sezonu Jagiellonia ma cztery punkty przewagi nad strefą spadkową. Teoretycznie to nie powinno dawać jeszcze komfortu, ale praktycznie już tak, ponieważ drużyny z dołu tabeli grają jeszcze między sobą (Górnika Łęczna zmierzy się z Podbeskidziem Bielsko-Biała, a Termalica Nieciecza zagra z Górnikiem Zabrze), a więc ktoś straci punkty i zespołu z Białegostoku już nie wyprzedzi. Tym samym już jest jasne, że w przyszłych rozgrywkach Jagiellonia nadal będzie występować w ekstraklasie, a będzie to już jej dziesiąty sezon z rzędu w krajowej elicie.

Pewne utrzymania oprócz Jagiellonii są też trzy inne drużyny z grupy spadkowej: Wisła Kraków, Śląsk Wrocław, Korona Kielce. O pozostanie w lidze walczą jeszcze: Termalica, Górnik Łęczna, Górnik Zabrze, Podbeskidzie.

Kolejny mecz białostoczanie rozegrają we wtorek. O godz. 20.30 zmierzą się na własnym stadionie z Termalicą Nieciecza. Będzie to ostatni pojedynek Jagiellonii w tym sezonie przed własną publicznością.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Więcej o: