Lech Poznań odwoła się od kar nałożonych przez PZPN po finale Pucharu Polski. "250 tys. zł to rekord"

- Kary, które zostały nałożone na nasz klub za zachowanie kilkunastu bądź kilkudziesięciu osób podczas finału Pucharu Polski, uważamy za zbyt surowe i zbyt wysokie. Na pewno będziemy się od nich odwoływali - zapowiada rzecznik pracowy Lecha Poznań Łukasz Borowicz.


Poniedziałkowy mecz Lecha Poznań z Legią Warszawa na Stadionie Narodowym w finale Pucharu Polski był kilka razy przerywany po tym, jak w końcówce spotkania na murawie zaczęły lądować race rzucane z sektora kibiców Kolejorza. W sumie z trybun rzucono kilkadziesiąt rac.

Komisja Dyscyplinarna PZPN potraktowała sprawę bardzo poważnie i podczas czwartkowego posiedzenia ukarała poznański klub zakazem rozgrywania meczów z udziałem publiczności w przyszłej edycji Pucharu Polski oraz pozbawiła prawa wysłania zorganizowanych grup kibiców na mecze pucharowe przez najbliższy rok. Fani Kolejorza nie mogą też uczestniczyć w meczach wyjazdowych w tym sezonie ligowym.

Ponadto Lech Poznań musi też zapłacić 250 tys. zł kary.

- Czekamy na decyzję i jej uzasadnienie, które mają trafić do klubu w najbliższych dniach. Na podstawie tych dokumentów przygotujemy argumentację i cały wniosek odwoławczy - mówi Łukasz Borowicz i dodaje, że trzeba oddzielić dwa rodzaje kar - na finansową i te, które uderzają w kibiców.

- Mamy zdaje się do czynienia z najwyższą karą w historii polskiej piłki klubowej nałożoną przez piłkarską centralę. To dotkliwa kara - twierdzi rzecznik Lecha Poznań. - Niektóre kluby polskiej ekstraklasy wydają 250 tys. zł rocznie na wszystkie swoje transfery, a niektóre nie wydają wcale. To porównanie świadczy o skali kary, którą na nas nałożono.

Jak mówi, jeśli wysokość grzywny zostanie utrzymana, to Lech będzie musiał ją zapłacić. - Nie mamy żadnych deklaracji ze strony kibiców, że zamierzają dołożyć się do kary - tłumaczy Łukasz Borowicz.

Rzecznik poznańskiego klubu mówi też: - Nie chciałbym, żeby ktoś nam zarzucił odwołanie się do odpowiedzialności zbiorowej, ale de facto, za występek kilkunastu czy kilkudziesięciu osób będę cierpiały nie tylko te tysiące ludzi, które pojechały na Stadion Narodowy, by dopingować tam Kolejorza, ale też wszyscy kibice Lecha, którzy chcieliby dopingować Lecha jesienią czy może także wiosną przyszłego roku w meczach PP. Na to nie możemy się zgodzić. Ta kara jest zbyt dotkliwa.

Organizatorem finału Pucharu Polski na był PZPN. Pytany o to, jaka była w tym rola Lecha Poznań, Łukasz Borowicz odpowiada: - Polegała ona na umożliwieniu kibicom nabycia biletów poprzez nasz system biletowy. Także Stowarzyszenie Kibiców Lecha Poznań sprzedawało bilety, a dodatkowo organizowało wszelkie kwestie związane z logistyką wyjazdu. W mediach pojawiają się kwestie, że PZPN umawiał się z kibicami i coś z nimi ustalał. O to, co ustalili, trzeba już pytać obie strony. My nie byliśmy uczestnikami tych dyskusji.



Najlepsi Polacy w europejskich pucharach. Krychowiak ma szanse na powtórzenie wyczynu Bońka! [RANKING]


Czy odwołanie Lecha Poznań w sprawie rac jest zasadne?