Sport.pl

Krzysztof Ignaczak żegna się z kibicami: Poryczałem się

- Przepraszam, bo moje pożegnanie z wami wyobrażałem sobie w zgoła odmienny sposób, nie za pomocą felietonu, lecz ta cała sytuacja mnie zmusza, by zrobić to w taki sposób. Nie wiedziałem, że tak odejdę z Rzeszowa - napisał Krzysztof Ignaczak, były już libero Asseco Resovii.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Przypomnijmy, że jeden z najlepszych libero na świecie, nie zagra już w barwach Asseco Resovii. Klub nie przedłużył z nim kontraktu, który po minionym sezonie wygasł. Ignaczak poinformował o tym, że to już koniec, w niedzielę, 1 maja. Dzień później zrobił to klub. Po dziewięciu latach gry w barwach Asseco Resovii, 38-letni Ignaczak kończy przygodę z rzeszowskim klubem. - "Myślę, że gdzieś tam kiedyś może będzie jeszcze okazja się pożegnać (w głowie kiełkuje mi pewien pomysł), jednak w Pasiaku już mnie więcej nie zobaczycie. W Rzeszowie zawsze dawałem z siebie maksa, czy bywało lepiej czy gorzej, to jednak zbudowaliśmy razem bardzo dużo. Dziękuję wam, za wszystkie miłe komentarze z mediów społecznościowych, nie spodziewałem się takiej liczby wiadomości. Nie spodziewałem się też tak wielkiego wsparcia z waszej strony, przyznaję się, przy niektórych wpisach się poryczałem." - napisał na blogu "Łączy nas pasja" Krzysztof Ignaczak.

Na razie nie wiadomo, czy Ignaczak zagra jeszcze w innym klubie. Bliżej jest raczej zakończenia kariery. - "Na tę chwilę jeszcze nie wiem, co dalej będę robił. Na pewno będę gonił za sukcesem, mam w sobie tyle energii, charyzmy, że może postaram się je przełożyć na inne płaszczyzny naszego życia. Charakter, który posiadam pozwoli mi mam nadzieję osiągnąć sukces w kolejnym etapie życia, zobaczymy jednak co pokaże czas. Wiem, że na pewno dam sobie radę ze wszystkimi przeciwnościami losu. Uważajcie już na mnie, bo być może narodził się właśnie rekin biznesu? Kto wie, może któregoś dnia będę w stanie przyjść i zasponsorować Resovię?" - zastanawia się i prosi o wsparcie dla swojego następcy, wychowanka AKS-u Rzeszów, 19-letniego Mateusza Masłowskiego, który miał okazję grać i trenować ze swoim idolem, kilka sezonów temu.

" Dziękuję, że mnie pokochaliście i mam nadzieję, że w myśl hasła: - "umarł król, niech żyje król!", pokochacie także człowieka, dla którego siatkówka jest całym życiem, który nią śpi, myśli, jest siatkówką, człowieka o podobnej charyzmie i charakterze - Mateusza Masłowskiego. Mam nadzieję, że talent który posiada szybko zostanie oszlifowany i wszyscy będziemy mieli z niego pociechę." - zakończył Ignaczak.

Cały wpis przeczytasz na blogu "Łączy nas pasja".

Iwona i Krzysztof Ignaczakowie: Otwieramy sobie wiele drzwi [WYWIAD]




Więcej o: