PGE GKS II Bełchatów - Widzew. Nazwa rywala nie robi wrażenia na GKS

Widzew, który wiosną zdobył komplet punktów, w środę zmierzy się ze wzmocnionymi pierwszoligowcami rezerwami PGE GKS Bełchatów. Faworyta trudno wskazać...
11 kolejek przed końcem sezonu w tabeli IV ligi prowadzi KS Paradyż (60 pkt) przed Widzewem (59), PGE GKS II i Zjednoczonymi Bełchatów (po 58). Dlatego każdy mecz pomiędzy zespołami walczącymi o awans ma ogromne znaczenie. Widzewiacy w środę będą mieli szansę powiększyć przewagę nad rezerwami pierwszoligowca. Mimo że łodzianie świetnie radzą sobie w meczach wyjazdowych (przegrali tylko raz, najmniej w IV lidze), to PGE GKS u siebie jest niepokonany. Pilnować będzie musiała się też widzewska defensywa, bowiem bełchatowianie są najskuteczniejsi w lidze.

W Bełchatowie twierdzą, że nie mobilizują się specjalnie na mecz. Według naszych informacji zespół rezerw wzmocnią piłkarze z pierwszej drużyny: Damian Michalski, Mikołaj Bociek i Krystian Pałczyński, którzy co prawda trenują z pierwszoligowcami, ale głównie występują w rezerwach. Trener Krystian Kierach nie chciał tego potwierdzić. - Ja wierzę w swoją drużynę, bez różnicy, czy ktoś z pierwszej drużyny nas wzmocni, czy nie - mówi szkoleniowiec PGE GKS II. - Nie ma mowy, bym poszedł do trenera Rafała Ulatowskiego i prosił, by nam kogoś wypożyczył. Jak to by wyglądało wobec mojej nominalnej drużyny? Tym bardziej że do meczu z Widzewem, wbrew plotkom, podchodzimy normalnie. Bez różnicy czy gramy z łodzianami, czy Zawiszą Pajęczno, nie ma spotkań ważnych i ważniejszych.

Co ciekawe, Kierach chciał na żywo obejrzeć mecz Widzewa z Pilicą Przedbórz, ale nie został wpuszczony na stadion przy ul. Milionowej. - Ale zrobiłem rozeznanie, tak że wiemy, jak zagrać - tłumaczy. - Tym bardziej że jesteśmy w dobrej formie, a w meczu z Pajęcznem dałem odpocząć podstawowym graczom. Ostatnio wygraliśmy też w Pucharze Polski z Sokołem Aleksandrów, a to lider III ligi. I wcale nie było w tym przypadku. Nasza drużyna jest świadoma swoich umiejętności i wcale nie poraża nas nazwa Widzew.

Łodzianie zaś prawdopodobnie wybiegną na boisko w identycznym składzie jak w dwóch ostatnich pojedynkach. Trener Marcin Płuska nie przewiduje zmiany napastnika; jego zdaniem Robert Kowalczyk w spotkaniu z Pilicą Przedbórz zagrał dobrze, dlatego ze składu nie wypadnie. Do pierwszej jedenastki głośno puka Sebastian Kaczyński, który w ostatnich trzech meczach, wchodząc na ostatnie minuty z ławki, strzelił... trzy gole. - Sebastian na razie dobrze sprawdza się w roli dżokera - tłumaczy Płuska. - Dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków, ma dobre uderzenie, ale wchodzi na boisko pod koniec meczu na zmęczonego rywala. Wtedy jest luźniej na boisku. Czy zagra z Bełchatowem? Wszystko będzie uwarunkowane taktyką.

Po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzjami w kadrze Widzewa znaleźli się Kamil Tlaga i Adrian Budka. Obaj raczej nie zagrają od początku spotkania. - Tym bardziej że w dobrej dyspozycji są Patryk Strus i Kamil Bartosiewicz - argumentuje Płuska, który do kadry włączył także młodego bramkarza Wiktora Stawskiego. Zastąpi on Michała Chorosia, który w środę zdaje maturę.

Mimo że mecz zobaczy tylko 999 osób, to kibice z Bełchatowa zapowiadają gorącą atmosferę na stadionie przy ul. Sportowej. Spotkania nie obejrzy za to grupa kibiców Widzewa, którzy mają zakaz wyjazdowy. Bilety w cenie 5 zł będzie można kupić przed meczem.

PGE GKS II - Widzew, środa, godz. 16.