Piłkarska ekstraklasa: Nikt nie chce spadać z ligi, będzie pasjonująca końcówka sezonu

Śląsk przegrał 1:2 z Górnikiem Zabrze i jeszcze nie zapewnił sobie utrzymania w piłkarskiej Ekstraklasie. Walka o uniknięcie degradacji jest bardzo dramatyczna.
Patrząc na ostatnią grę i wyniki Śląska, mecz w Zabrzu z Górnikiem miał być dla drużyny Mariusza Rumaka formalnością. Przed 34. kolejką Górnik zamykał tabelę i był głównym kandydatem do spadku. Ale Śląsk niespodziewanie przegrał z drużyną z Zabrza, tracąc bramkę w ostatniej minucie spotkania.

Dla szkoleniowca Śląska przegrana z Górnikiem była szczególna, bo zakończyła świetną serię siedmiu spotkań bez porażki. Pod jego wodzą piłkarze zdobyli aż 15 punktów, wygrywając cztery mecze, a trzy remisując.

- Pierwsza połowa nie wyglądała dobrze i nie tak powinniśmy rozgrywać to spotkanie. W drugiej części poprawiliśmy organizację gry, udało się zdobyć gola, ale zabrakło doświadczenia, by wywieźć z Zabrza remis - mówił po meczu trener wrocławian Mariusz Rumak.

Śląsk w Zabrzu nie przypominał drużyny, która jeszcze tydzień temu zachwyciła w Bielsku-Białej. Mniej solidnie prezentowała się defensywa wrocławian, której gra w ostatnich spotkaniach mogła się podobać. Tym razem obrońcy Śląska na boisku byli bierni, mniej skoncentrowani, a w ostatniej akcji meczu po prostu mieli pecha.

Dodajmy, że wrocławianie pierwszą bramkę stracili w 18. minucie, dając w polu karnym sporo swobody Arminowi Cerimagiciowi.

Tym razem kibicom i statystykom przypomniał się snajper Śląska Kamil Biliński. Wicekrólowi litewskiej ekstraklasy z 2013 roku nie wiodło się ostatnio we wrocławskiej ekipie dobrze. Przegrywał on rywalizację o miejsce w wyjściowym składzie z Węgrem Bence Mervo. Wychowanek Gyor FC jest ostatnio jedną z rewelacji Ekstraklasy - strzelił cztery gole w czterech ostatnich spotkaniach. Świetna forma Mervo sprawiła, że Biliński ostatnio nie mógł nawet liczyć na rolę zmiennika. Nie grał od niemal dwóch miesięcy. Przypomniał o sobie teraz przepięknym atomowym uderzeniem zza pola karnego.

Ale efektowne trafienie Bilińskiego nie pomogło wrocławianom, bo w ostatniej akcji meczu pomocnik Górnika Sebastian Steblecki popisał się solową akcją - wbiegł w pole karne Śląska i strzelił w stronę interweniującego Mateusza Abramowicza. Po drodze piłka pechowo odbiła się od Celebana i przeleciała nad bezradnym Abramowiczem.

Wrocławianie wygrywając z Górnikiem, mogli zapewnić sobie utrzymanie. A walka o uniknięcie degradacji robi się bardzo zacięta i dramatyczna. Górnik Łęczna pokonał Termalicę Bruk-Bet Nieciecza 2:0, Korona Kielce wygrała 3:2 z Wisłą Kraków, a Jagiellonia Białystok 3:2 z Podbeskidziem Bielsko-Biała. W efekcie tabela grupy spadkowej mocno się spłaszczyła. Do zakończenia sezonu pozostały już tylko trzy mecze. Śląsk u siebie zagra z Górnikiem Łęczna i Termalicą oraz w Krakowie z Wisłą.

Górnik - Śląsk 2:1 (1:0)

Bramki: 1:0 - Cerimagić (18.), 1:1 - Biliński (84.), 2:1 - Steblecki (90.)

Górnik: Kasprzik - Kopacz, Danch, Oss - Matuszek, Przybylski, Kurzawa (89. Skrzypczak), Kallaste - Gergel (76. Kwiek), Kante (67. Steblecki), Cerimagić

Śląsk: Abramowicz - Pawelec, Celeban, Dvali, Dudu (64. Dankowski) - Hołota (77. Biliński), Hateley - Grajciar (69. Gosztonyi), Morioka, Pich - Mervo

Tabela grupy spadkowej

9. Korona342537:41
10. Wisła342555:41
11. Jagiellonia342543:59
12. Śląsk342435:42
13. Termalica342236:47
14. Górnik Ł.342033:49
15. Górnik Z.342037:50
16. Podbeskidzie341940:53