Liga Mistrzyń. KTS SPAR-Zamek Tarnobrzeg po raz pierwszy w finale. Z TTC Berlin

KTS SPAR-Zamek Tarnobrzeg w piątek o godz. 18. w hali MOSiR w Tarnobrzegu wystąpi w swoim pierwszym finale Ligi Mistrzyń. Jego rywalem będzie dwukrotny triumfator tych elitarnych rozgrywek TTC Berlin Eastside, który w tegorocznej edycji LM nie przegrał meczu.

Chcesz wiedzieć wszystko o sporcie na Podkarpaciu? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



W finale Ligi Mistrzyń spotkają się dwa najwyżej rozstawione kluby - TTC Berlin Eastside oraz KTS SPAR-Zamek Tarnobrzeg. Dla obu dotarcie do tego miejsca nie było łatwe, KTS już na początku fazy grupowej był bliski odpadnięcia, a Berlin przeszedł kwalifikacje jak burza, z zaledwie jedną przegraną partią w czterech meczach.

W ćwierćfinale ponownie to niemiecki klub kontrolował sytuację w pojedynkach z austriackim SVNO Stroeck i pewnie awansował do dalszej rundy, a KTS toczył heroiczne bitwy z Fenerbahce Stambuł. Role odwróciły się dopiero w półfinale, gdzie inny klub z Austrii Linz AG Froschberg długo walczył z TTC o prawo gry o tytuł. Pojedynki przegrał, a niemieckie zawodniczki odetchnęły z ulgą, bowiem lepszego przeciwnika w finale nie mogły sobie wymarzyć. Dlaczego? Odpowiedź tak banalna, jak i okrutna dla tarnobrzeskiego zespołu - wszystkie berlinianki grają doskonale przeciwko obronie, zwłaszcza reprezentantka Niemiec Shan Xiaona. - Ona z pewnością zagra na górze, trenerka Irina Palina będzie chciała od razu upolować Han Ying (liderka KTS-u - red.) - zgaduje Li Qian.

Siła SPAR-u Zamek opiera się właśnie na defensywnie grających zawodniczkach - Han Ying i Li Qian. Biorąc pod uwagę ostatni spadek formy Natalii Partyki, trener Zbigniew Nęcek stracił oręż. - To kosmiczny zespół, który po rocznej przerwie chce wrócić na tron. Chcemy zagrać świetny mecz, który będzie znakomitym widowiskiem sportowym, a wyniku tej konfrontacji nie będę przewidywał. Cieszę się, że pierwsze spotkanie jest w Tarnobrzegu, kiedy jeszcze wszystko jest otwarte - mówi trener Zbigniew Nęcek.

W ekipie gości, poza Shan (18. w światowym rankingu), jest jeszcze inna reprezentantka Niemiec Petrissa Solja, (13. rankingu) oraz Węgierka Georgina Pota (39.). - Na logikę nie ma jak ich ograć, ale to sport. I co z tego, że od 10 lat szukam skutecznej taktyki na Shan? W piątek będę miała kolejną szansę, aby w końcu spróbować ją pokonać. I tego się trzymajmy - kończy Han Ying.