Sport.pl

Wisła Płock i jej Miroslav Klose. Co gol, to salto

Arkadiusz Reca wie, jak prezentować kibicom swoją radość po strzelonej bramce. - Tę akrobację mam opanowaną do perfekcji. Strach pomyśleć, co wymyślę, jak awansujemy do ekstraklasy! Spokojnie, niczego nie będę zmieniał - uśmiecha się pomocnik Wisły Płock.
Ma 20 lat i dziewczynę Kasię, którą poznał w Płocku. Sam pochodzi z Chojnic, gdzie zaczęła się jego przygoda z piłką nożną. - Każdą wolną chwilę wykorzystywałem na to, by pokopać piłkę - opowiada Arkadiusz Reca. - Nie miałem rówieśników, z którymi mógłbym dzielić swoją pasję, dlatego często szukałem gry ze starszymi od siebie. A to już było wyzwanie, bo oni występowali w A-klasie. Marzyłem, by kiedyś z nimi zagrać.

Jego pierwszym klubem był Kolejarze Chojnice. Grał tam w juniorach, potem cała drużyna przeniosła się do Chojniczanki. Dziś mówi: - Cieszę się, że postawiłem na futbol. To był strzał w dziesiątkę. Cały czas staram się pracować nad techniką, chcę być coraz lepszy i osiągnąć jak najwięcej. Małymi kroczkami realizuję swoje marzenia. A tym największym jest awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w kraju.

Potem grał jeszcze w Koralu Dębnica i Flocie Świnoujście. Z tego ostatniego klubu przeszedł do Wisły Płock. Jest jednym z najlepszych strzelców płockiego zespołu. Znakiem rozpoznawczym Arkadiusza Recy jest salto, które wykonuje po każdym strzelonym golu - w tym sezonie zdobył ich już 9. - Nauczyłem się robić salto w szkole podstawowej, potem dalsze nauki pobierałem już od kolegów, którzy zajmowali się akrobatyką - wspomina młody pomocnik Wisły. - Nie mieliśmy sali gimnastycznej i materaców, gdzie moglibyśmy trenować, musieliśmy kombinować. Ćwiczyliśmy pod chmurką, a za materac służyły nam kopce siana lub liści. Było to ryzykowne, zaliczyliśmy kilka bolesnych, ale niegroźnych upadków. Ale lubiliśmy to robić, bo była adrenalina. Teraz akrobację mam opanowaną do perfekcji, stosowałem ją już po strzelonych golach w czwartej i trzeciej lidze. Teraz chętnie robię to w Wiśle.

W identyczny sposób radość po strzelonych bramkach okazywał napastnik reprezentacji Niemiec, urodzony w Opolu Miroslav Klose. - I do dziś wszyscy myślą, że pomysł z saltem wziąłem od Klosego. Ja jednak ani od niego, ani od żadnego innego piłkarza nie ściągam - uśmiecha się Arkadiusz Reca. - Ale to miłe, że dzięki mojej indywidualnej "cieszynce" jestem porównywany do znanych piłkarzy. Już teraz znajomi boją się pomyśleć, co wymyślę, jak awansuję z Wisłą do ekstraklasy. Ale spokojnie: niczego już nie będę zmieniał.

Piłkarze Wisły są blisko. Na siedem kolejek przed końcem sezonu zajmują drugie miejsce premiowane awansem. Nad trzecim bydgoskim Zawiszą mają 12 punktów przewagi.

- Co niektórzy się cieszą, że już mamy ten awans, składają nam gratulacje. Ale to jeszcze nic pewnego - przestrzega pomocnik Wisły. - Przed nami kilka bardzo ważnych i trudnych spotkań, w każdym z nich musimy dać z siebie wszystko, walczyć o trzy punkty. Na tym się koncentrujemy.

Dziś Wisła zmierzy się u siebie ze Stomilem Olsztyn (godz. 20.30, transmisja w Polsacie Sport). Najgroźniejszy rywal w walce o awans Zawisza podejmie w Bydgoszczy Chojniczankę Chojnice.

- Nie kalkulujemy, interesuje nas tylko dobra gra na boisku - podkreśla Arkadiusz Reca.

Stomil Olsztyn - nie licząc trzech punktów za walkower z Dolcanem Ząbki - w tym roku jeszcze nie wygrał. Doznał dwóch porażek, zanotował pięć remisów.

- Ten klub ma problemy finansowe. Przed sezonem mówiło się, że wycofa się z rozgrywek, ale zostali - dodaje Arkadiusz Reca. - W każdym meczu udowadniają, że potrafią dobrze grać w piłkę. Choć w ostatnich meczach głównie się bronią. Może to być dla nas trudny mecz. Zrobimy jednak wszystko, by odnieść zwycięstwo, które przybliży nas jeszcze bardziej do ekstraklasy. W swojej dotychczasowej karierze przeżywałem już spadki i rozpad klubów, niektórych nie ma już na piłkarskiej mapie Polski. Teraz jestem z Wisłą bliski spełnienia mojego największego marzenia.

Lider Arka Gdynia w sobotę zagra u siebie z Olimpią Grudziądz.

Arbitrem głównym pojedynku Wisła Stomil będzie Tomasz Radkiewicz z Łodzi.

Więcej o: