Fabian Drzyzga, rozgrywający Asseco Resovii: ZAKSA zrobiła miazgę w lidze

- Mi ten zespół ZAKSY przypomina nas z tamtego sezonu, gdzie też nie przegrywaliśmy spotkań, wszystko nam wychodziło, wszystkie nasze akcje były dobre i skończyliśmy wszystko złotem. Oni zrobili miazgę w lidze - mówi Fabian Drzyzga, rozgrywający Asseco Resovii.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Rzeszowianie zakończyli sezon w PlusLidze ze srebrnymi medalami. W finale jednak nie stawili większego oporu ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle, która w trzech meczach wygrała trzy razy po 3:0 i po trzynastu latach znów jest mistrzem Polski.

Rozmowa z Fabianem Drzyzgą

Marcin Lew: Ciąży ten srebrny medal na szyi, czy uważasz, że to jednak sukces, po takim średnim, czy słabym sezonie?

Fabian Drzyzga: - W tym momencie nie, ale obstawiam, że jutro, pojutrze, za miesiąc, jak przeanalizujemy sami sobie w głowach ten sezon, to jaki był, średni, słaby, choć ja bym go nazwał przeciętnym, a kończymy go ze srebrem. Gdzieś ta siła w nas widocznie była, ale może nie została do końca wyciągnięta na wierzch. Tak słabej rundy zasadniczej Rzeszów nie miał od lat, a kończymy sezon ze srebrem. Nie mówię, że to jakiś sukces, na ten moment to porażka, bo przegraliśmy w finale, ale za jakiś czas wszyscy będziemy do tego podchodzić z większym dystansem i uśmiechem i mówić, że to srebro też jest cenne.

ZAKSA w tym sezonie przejechała przez ligę niczym ekspres.

- Jak nigdy inny zasłużyli na to mistrzostwo Polski. Mi ten zespół ZAKSY przypomina nas z tamtego sezonu, gdzie też nie przegrywaliśmy spotkań, wszystko nam wychodziło, wszystkie nasze akcje były dobre i skończyliśmy wszystko złotem, pokonując Gdańsk w finale w trzech meczach. Oni zrobili miazgę w lidze.

Czego najbardziej żal w tym sezonie?

- Nie wiem. Mieliśmy potencjał w tej ekipie, ale czegoś zabrakło, żeby to pokazać na meczach. Nie wiem czy głowa może nie wytrzymała. Na gorąco tego nie przeanalizujemy, ale też nie my jesteśmy od tego, tylko trenerzy, statystycy, prezesi.

Na waszą postawę nie miały czasem wpływu dwie porażki w Final Four Ligi Mistrzów? Gdyby tam był medal, pewnie głowę nosilibyście wyżej, byłoby pewnie łatwiej walczyć z ZAKSĄ.

- Gdybanie zostawmy. W Krakowie "strzeliliśmy buraka", bylibyśmy blisko brązowego medalu, bo z Zenitem mogło być różnie, nawet gdybyśmy wygrywali 2:0. Ale to tylko gdybanie, tam było czwarte miejsce, tu drugie. I tyle.

Nie zrealizowaliście w tym sezonie żadnego celu. Drużyna była teoretycznie najmocniejsza z tych, które grały tu w ostatnich latach.

- Teoretycznie tak, ale wypadł nam Jochen Schops i Piotrek Nowakowski, czyli dwie nasze armaty ofensywne wypadły, nasz poziom sportowy wtedy spadł i o tym trzeba pamiętać. Nasze plany szybko zostały sprowadzone do ziemi. Pamiętam jak po meczach rozmawialiśmy i każdy się pytał, czy w ogóle jesteśmy w stanie awansować do finału, czy to zrobimy, czy jest szansa. Za chwilę jednak ten srebrny medal będzie ważył więcej niż teraz.

Do tej pory pod koniec sezonu zawsze łapaliście dobra formę. W tym sezonie wszystko szło dobrze, do Final Four w Krakowie. Potem coś się zacięło. Dlaczego w ciągu kilku dni straciliście tak wiele?

- Nie wiem jak to wytłumaczyć, że w Krakowie graliśmy nawet niezłą siatkówkę, a nagle nam odcięło prąd, nie potrafiliśmy wygrać nawet seta z ZAKSĄ. Może ten regulamin ligi, że nie ma play-offów, akurat Resovii nie służy.





Dorothea Wierer zgodziła się na sesję w Playboyu! Czego możemy się spodziewać? [ZDJĘCIA]