Wisła - Termalica. Sebastian Nowak: Nie wiedziałem, czy coś nie poprzestawia mi się w głowie

- Co było po golu, nie pamiętam: do końca nie wiedziałem, jak się zachować - mówi Sebastian Nowak, bramkarz Termaliki Bruk-Bet Nieciecza. Jego gol w doliczonym czasie gry dał beniaminkowi remis z Wisłą Kraków.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl



Damian Gołąb: To pana pierwsza bramka?

Sebastian Nowak: Tak, to mój pierwszy gol, od kiedy profesjonalnie gram w piłkę. Bardzo się cieszę, bo dał nam bardzo ważny punkt.

Nie wahał się pan biec w pole karne?

- Spojrzałem w stronę trenera, ale nie patrzył w moją stronę. Stwierdziłem, że nie ma nic do stracenia.

W polu karnym miał pan sporo miejsca - tak, jakby obrońcy Wisły o panu zapomnieli.

- Trochę mnie zlekceważyli, może dlatego ich "pokarało".

Trenował pan takie uderzenia?

- To był mój pierwszy strzał głową, odkąd w dwóch miejscach złamałem żuchwę. Cieszę się, że był tak precyzyjny. Wcześniej zdarzało się, że zostawałem po treningach, ktoś wrzucił piłkę i strzelałem głową. Od kontuzji nie uderzałem piłki głową, bo nie wiedziałem, jak to się skończy, czy coś się w niej nie poprzestawia. Do tej pory dostałem dwie "bomby" w głowę, kości wytrzymały, a teraz udało się strzelić.

Widział pan w ogóle piłkę po strzale?

- Widziałem, że skozłowała i zatrzepotała w bocznej siatce. A co było później, nie pamiętam: pierwszy raz byłem w takiej sytuacji i do końca nie wiedziałem, jak się zachować. Ale koledzy szybko mnie "zaatakowali"... To fajne uczucie.

Już wcześniej mógł pan zostać bohaterem, był pan blisko obrony rzutu karnego.

- Nastawiłem się na strzał górą, niestety Denis Popović uderzył po ziemi. Piłka przyspieszyła na mokrej murawie i przeszła mi pod biodrem. Szkoda, bo wcześniej Dawid Sołdecki podpowiedział mi, bym rzucił się w moją lewą stronę.

Ostatecznie udało się zdobyć punkt. Wywalczenie remisu w takich okolicznościach smakuje szczególnie?

- Na pewno. Straciliśmy gola w 92. minucie i niektórzy już zapisali Wiśle trzy punkty. Ten gol był nam potrzebny. Na Wiśle gra się ciężko, nasi przeciwnicy mogą z nią jeszcze stracić punkty. A my jesteśmy bliżej utrzymania.