Sport.pl

Błąd sędziego. Podział punktów w starciu Jagiellonii z Górnikiem

Piłkarze Jagiellonii zremisowali bezbramkowo w niedzielę na własnym stadionie z ostatnim w tabeli ekstraklasy Górnikiem Zabrze. Białostoczanie nadal więc nie mogą być spokojni o pozostanie w lidze.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Najważniejsze zdarzenie w niedzielnym meczu miało miejsce w 70. minucie. Wówczas to o piłkę w polu karnym walczyli Dawid Szymonowicz i Szymon Matuszek. Piłkarz Górnika, wybijając futbolówkę, trafił nogą w twarz obrońcę Jagiellonii. Całe zdarzenie bardzo dobrze widział sędzia Tomasz Musiał. Arbiter uznał jednak, że przewinienia nie było, bo nie podyktował "jedenastki".

- Karny był ewidentny, ale pewnych sytuacji nie zmienię - mówi trener Michał Probierz.

- Nie wiem, jak to wyglądało na powtórkach, ale zostałem trafiony, kopnięty w twarz. Jadę do szpitala na badania, ponieważ szczęka bardzo mnie boli i nie mogę zacisnąć zębów - tłumaczył po pojedynku Szymonowicz. Dlaczego sędzia Tomasz Musiał nie wskazał na jedenasty metr?

Arbiter popełnił też błąd w pierwszej połowie spotkania. Jego gwizdek milczał, gdy ręką pomógł sobie przyjąć piłkę Jose Kante. Hiszpan znalazł się wówczas w sytuacji sam na sam z Bartłomiejem Drągowskim. Bramkarz Jagiellonii wygrał ten pojedynek. Obronną ręką wyszedł też z innych starć, a gdy nie zdołał odbić piłki, to pomogła mu poprzeczka (w dziesiątej minucie futbolówka trafiła w poprzeczkę po strzale Rafała Kurzawy).

W pierwszej połowie Górnik miał przewagę. Po zmianie stron gra się wyrównała, ale nie był to piękny pojedynek.

- Nie możemy złapać swojego rytmu - przyznawał jeszcze w przerwie kapitan białostoczan Rafał Grzyb.

Po zmianie stron wcale nie było lepiej. Wystarczy wspomnieć, że Jagiellonia w niedzielnym spotkaniu oddała tylko jeden celny strzał. Miało to miejsce jeszcze w końcówce pierwszej połowy, gdy Grzegorza Kasprzika do interwencji zmusił Karol Mackiewicz.

- Nie tak sobie wyobrażaliśmy początek tego spotkania, ale po zawodnikach widać było ciężar gatunkowy tego meczu. Mało z nich brało ciężar gry na siebie, nie wychodziliśmy na pozycje. Górnik miał swoje sytuacje, ale na szczęście ich nie wykorzystał. W drugiej połowie zagraliśmy lepiej, stworzyliśmy sobie sytuacje. Trenujemy dogrania z boku w pole karne, ale dzisiaj to nie wychodziło - podsumował pojedynek Michał Probierz.

Po remisie z Górnikiem Jagiellonia na cztery kolejki przed końcem sezonu ma pięć punktów przewagi nad miejscami spadkowymi. Sytuacja białostoczan mimo braku wygranej nad ostatnią drużyną w lidze wcale więc nie jest jeszcze taka zła.

- Czasem trzeba docenić punkt. Utrzymaliśmy dystans nad strefą spadkową i zrobiliśmy punkt nad Podbeskidziem Bielsko-Biała, które po rundzie zasadniczej było od nas wyżej. Temat utrzymania w lidze trzeba zamknąć za tydzień meczem z Podbeskidziem właśnie - kończy szkoleniowiec Jagiellonii.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Jagiellonia Białystok - Górnik Zabrze 0:0

Jagiellonia: Drągowski - Sirok, Szymonowicz, Guti, Tomasik - Grzyb, Romanczuk - Cernych, Vassiljev, Mackiewicz (73. Alvarinho) - Świderski (63. Mystkowski).

Górnik: Kasprzik - Danch, Kopacz, Oss - Matuszek Ż, Kurzawa, Przybylski, Kallaste - Gergel (76. Steblecki), Cerimagic (81. Janota) - Kante (86. Skrzypczak).

Sędziował (jako główny): Tomasz Musiał z Krakowa.

Widzów: 8573.

Więcej o: