Pogoń po raz pierwszy wygrywa w grupie mistrzowskiej i wraca do gry o puchary! [ZDJĘCIA]

To było historyczne i niezwykle ważne zwycięstwo Pogoni Szczecin. Portowcy po bardzo dobrym meczu pokonali Lecha Poznań 1:0.
Przed pierwszym gwizdkiem ciężko było o optymizm. Granatowo-bordowi we wtorek w słabym stylu przegrali z Lechią Gdańsk 0:2, a poza tym zespół dopadły poważne kłopoty kadrowe. W sobotę nie mogli zagrać kontuzjowani Jarosław Fojut oraz Sebastian Murawski. Na ławce rezerwowych usiadł natomiast co prawda Adam Gyurcso, ale Węgier też był niedysponowany. Czesław Michniewicz zdecydował się od początku zagrać dwójką napastników, a na skrzydła oddelegował lewego obrońcę Ricardo Nunesa oraz nominalnego rozgrywającego - Takafumiego Akahoshiego. Do roszady doszło też między słupkami, gdzie Dawida Kudłę zluzował Jakub Słowik. Sporo w składzie namieszał także Jan Urban, który mocno przemeblował szczególnie linię defensywną swojej drużyny.

Od początku wysokie tempo

Sobotni wieczór na stadionie zdecydowało się spędzić 7700 kibiców i nikt kto dał jeszcze jedną szansę granatowo-bordowym, nie czuł się zawiedziony. Portowcy od początku ruszyli do ataku i co chwilę gościli pod bramką Jasmina Buricia. Groźni byli też poznaniacy, którzy chcieli wykorzystać mocno nasiąknięta murawę (przed meczem padał deszcz) i sprawdzali dyspozycję Słowika strzałami z dystansu. Bramkarz Pogoni kilkoma interwencjami odpłacił się jednak za zaufanie.

Pogoń w pierwszej połowie miała dwie "setki". Najpierw już w drugiej minucie znakomite dośrodkowanie Adama Frączczaka, koncertowo zmarnował Wladimer Dwaliszwili, który z najbliższej odległości strzelił nad bramką. W 30. minucie szczecinianie przeprowadzili natomiast najładniejszą akcję w tym roku. Portowcy wymienili kilka podań z pierwszej piłki, a w polu karnym futbolówkę otrzymał Takafumi Akahoshi. Niestety uderzył wprost w bramkarza.

Przełamanie Zwolińskiego

W drugą połowę Pogoń weszła z jeszcze większym animuszem. Bramka Buricia ciągle była ostrzeliwana, ale na tablicy wyników nadal było 0:0. Aż do 59. minuty. Z rzutu rożnego dośrodkował Rafał Murawski, a Łukasz Zwoliński zdobył swojego pierwszego gola od października zeszłego roku. Stadion oszalał z radości i takiej atmosfery w tym sezonie przy Twardowskiego jeszcze nie było. Doping okazał się bardzo potrzebny, ponieważ w końcówce Lech nieco się przebudził i kilka razy napędził gospodarzom stracha. Ostatecznie Portowcy bez większych perturbacji dowieźli zwycięstwo do końca i wrócili na trzecie miejsce.

To było pierwsza wygrana Pogoni w historii występów w grupie mistrzowskiej.