Polonia Piotrków - Widzew Łódź 0:4. Brawo widzewiacy!

Taki Widzew wiosną kibice chcą oglądać. Po świetnej i skutecznej grze łodzianie pokonali Polonię Piotrków aż 4:0!
Przyjazd Widzewa do Piotrkowa, jak niemal do każdego miasta w Łódzkiem, był sporym wydarzeniem. Polonia zdecydowała się rozegrać spotkanie na stadionie Concordii, by mecz obejrzała większa liczba kibiców. Początkowo myślano także o imprezie masowej, jednak koszty okazały się ścianą nie do przebicia. Do Piotrkowa licznie przyjechali także kibice łódzkiego klubu, którzy od początku głośno wspierali swoich piłkarzy.

Widzew od początku dominował, a pierwszy groźny strzał oddał Mariusz Zawodziński. Z uderzeniem poradził sobie jednak Filip Błażejewski, bramkarz Polonii. Kilka minut później było już 1:0. Dobre podanie dostał Robert Kowalczyk, ale on już przyzwyczaił kibiców, że nie jest skuteczny. Wyręczył go... ekswidzewiak Michał Polit, który chcąc wybić piłkę - trafił do własnej siatki.

Kowalczyk mógł jednak błysnąć, bo przejął piłkę w środkowej części boiska i posłał dobre prostopadłe podanie do Kamila Bartosiewicza. Skrzydłowy Widzewa był jednak na spalonym...

Pod nieobecność Damiana Dudały (po pauzie za kartki tym razem usiadł na ławce), ważnym ogniwem Widzewa stał się Kacper Bargieł. Stoper poprawnie grał z tyłu, a także próbował wykorzystać swoje dobre warunki fizyczne w ofensywie. Kilkukrotnie uderzał na bramkę głową, ale nie zdołał trafić do siatki.

Do końca pierwszej połowie gra toczyła się głównie w środkowej części boiska. Brakowało dobrych akcji, zarówno ze strony Polonii, jak i Widzewa. Łodzianie mieli mecz pod kontrolą, a piotrkowianie, którzy szukali szansy z dystansu, strzelali mocno niecelnie.

Na początku drugiej połowy sytuację do wyrównania miała Polonia. Po dobrym dośrodkowaniu jeden z rywali Widzewa mocno uderzył głową, ale świetną paradą popisał się Michał Sokołowicz. Odpowiedź Widzewa była natychmiastowa: szybka, zespołowa kontra, której nie powstydziłyby się zespoły z wyższych lig, aż piłka trafiła do Kowalczyka... i więcej o tej sytuacji pisać nie trzeba. I jak kolejnych dwóch z udziałem łódzkiego napastnika.

Jak się strzela gole, Kowalczykowi pokazał Princewill Okachi. Nigeryjczyk przebiegł pół boiska i nie dał się upilnować rywalom. Zauważył go za to Zawodziński, który zagrał piłkę na wyjście, a Okachi pięknym szczupakiem wpakował piłkę do siatki. 2:0!

Nie minęło pięć minut i Widzew mógł strzelić kolejnego gola. Na prawym skrzydle swoją szybkość wykorzystał Bartosiewicz i mocno strzelił, ale w poprzeczkę. Kowalczyk był zaś za blisko bramki, by ratować sytuację.

W końcówce Widzew jeszcze bardziej zdominował sytuację na boisku. Wręcz cudem piłka nie wpadła do bramki rywali po strzale Zawodzińskiego. Akcję wręcz ekstraklasowym podaniem rozpoczął Okachi, który podał do Bartosiewicza, a ten wypuścił futbolówkę do pomocnika. Zawodziński nieczysto jednak trafił i bramkarz złapał piłkę.

Co się odwlecze, to nie uciecze. Tym razem akcję pięknym crossem zaczął Daniel Bończak, Konrad Puchalski oddał piłkę bardziej doświadczonemu Zawodzińskiemu, a ten zagrał na głowę Sebastiana Kaczyńskiego. Piłkarz strzelił drugiego gola w drugim meczu z rzędu!

To jednak nie koniec. Znów asystą popisał się Zawodziński, a po raz drugi na listę strzelców wpisał się Okachi. To był nokaut! Widzew wygrał 4:0 i chyba na dobre zaczął świetnie grać w piłkę.

Dobre informacje dla kibiców Widzewa napłynęły także z Paradyża, gdzie KS, lider IV ligi zremisował z Zawiszą Rzgów 1:1. Oznacza to, że Widzew do lidera traci już tylko jeden punkt!

Kolejny mecz łodzianie rozegrają u siebie z Pilicą Przedbórz (1 maja).

Polonia Piotrków - Widzew Łódź 0:4 (0:1)

Gole: Polit (11. - samobójcza), Okachi (61., 85.), Kaczyński (83.)

Polonia: Błażejewski - Sulikowski, Polit, Batata, Szumer (46. Grzybowski) - Paprocki (68. Zaor), Kowalczyk Ż, Gul, Jakubiak Ż, Grzegorzewski - Malicki

Widzew: Sokołowicz - Bartos, Czaplarski, Bargieł, Gromek (62. Bończak) - Bartosiewicz (82. Puchalski), Okachi, Rodak, Strus - Zawodziński Ż (86. Możdżonek) - Kowalczyk (70. Kaczyński)