Czołowy siatkarz Indykpolu AZS odchodzi z zespołu

Czwartkowe spotkanie z Łuczniczką Bydgoszcz było ostatnim dla Bartosza Bednorza w barwach Indykpolu AZS. Przyjmujący olsztyńskich akademików po zakończonym sezonie opuszcza stolicę Warmii i Mazur.
21-letni siatkarz dołączył do drużyny z Olsztyna dwa lata temu. Poprzedni sezon był dla Bednorza nieudany, gdyż sportowiec przez długi czas leczył kontuzję. W okresie przygotowawczym przyjmującemu odnowił się uraz związany z degeneracyjna wiązadła rzepki i popularnie nazywanym "kolanem skoczka". W tegorocznych rozgrywkach PlusLigi młody zawodnik grał pierwsze skrzypce w zespole Indykpolu AZS. Jego dobra gra nie uszła uwadze selekcjonera biało-czerwonych Stephane`a Antigi, który powołał go do szerokiej kadry Polski na turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich w Tokio. W czwartkowym spotkaniu z Łuczniczką Bydgoszcz kibice po raz ostatni zobaczyli Bednorza w barwach AZS-u, który po sezonie opuszcza szeregi olsztyńskich akademików.

Rozmowa z Bartoszem Bednorzem.

Mateusz Lewandowski: W ostatnim meczu tego sezonu przegraliście z Łuczniczką Bydgoszcz i zajęliście 10. miejsce na koniec sezonu. Taki wynik nie jest zadowalający dla Indykpolu AZS...

Bartosz Bednorz: - Sami sobie na to miejsce zasłużyliśmy. Złożyło się na to kilka dość zaskakujących porażek, które nie powinny mieć miejsca. Taki jest jednak sport i rozjeżdżamy się do domu w nienajlepszych nastrojach.

Wróćmy jeszcze do czwartkowego spotkania. Dlaczego mimo prowadzenia 2:0 nie odnieśliście zwycięstwa?

- Przez dwie pierwsze partie graliśmy naprawdę dobrze. W pewnym momencie w naszej grze coś się zacięło i dzięki temu rywale doprowadzili do tie-breaka. W przerwie przed decydującym setem powiedzieliśmy sobie, że musimy zagrać bez żadnych błędów. Koncentracji starczyło nam jednak na zaledwie dziesięć minut. W końcówce zaczęliśmy mylić i to zdecydowało o zwycięstwie Łuczniczki.

To był również ostatni mecz pana w barwach Indykpolu AZS. Jak będzie pan wspominał ten czas spędzony w Olsztynie?

- To były dwa ciekawe sezony dla mnie i wyniosłem stąd bardzo dużo. Pomimo kontuzji, z którą musiałem się zmagać przez długi czas, pierwszy sezon był udany. Tegoroczny już nie był tak dobry, ponieważ zajęliśmy odległą pozycję na koniec sezonu. Cieszę się, że w Olsztynie mogłem nie tylko podnieść swoje umiejętności techniczne, ale nauczyłem się gry psychologicznej na parkiecie. Spora w tym zasługa trenera Andrea Gardiniego, który obdarzył mnie sporym zaufaniem i wspierał mnie na każdym kroku. Jestem mu za to bardzo wdzięczny.

Które spotkanie w tym sezonie było dla pana najlepsze, a które najgorsze?

- Według mnie najlepiej zagraliśmy w Bełchatowie, kiedy pokonaliśmy Skrę 3:1. Nikt nie spodziewał się takiego wyniku, a my sprawiliśmy niespodziankę. Z drugiej strony odnieśliśmy kilka spektakularnych klęsk, jak te w Będzinie [0:3] czy Bielsku-Białej [1:3]. Gdybyśmy wygrali te spotkania, to sezon z całą pewnością ułożyłby się dla nas zupełnie inaczej.

Większość swoich porażek odnosiliście na wyjazdach, gdzie wygraliście tylko dwa razy...

- Nie wiem dlaczego tak się stało. Na treningach ciężko pracowaliśmy, a gdy wychodziliśmy na parkiet to działo się zupełnie inaczej. Wpływ na naszą grę miała również kontuzja Brama van den Driesa, której nabawił się w połowie sezonu [uraz stawu skokowego].

Pana dobra forma nie uszła również uwadze Stephanowi Antidze, trenerowi reprezentacji Polski, ponieważ otrzymał pan powołanie do narodowej kadry...

- Znalezienie się w tym gronie jest marzeniem każdego siatkarza. Jest to również dla mnie ogromna motywacja do jeszcze cięższej pracy, choć z drugiej strony odczuwam zmęczenie tym sezonem, gdyż po raz pierwszy grałem od początku do końca. Mam dosłownie kilka dni na regenerację, choć z drugiej strony podczas zgrupowania odbędziemy tylko cztery treningi.

Jaka przyszłość czeka zatem Bartosza Bednorza?

- Trwają rozmowy z kilkoma klubami na temat mojej gry w przyszłym sezonie. Mam w czym wybierać, co mnie bardzo cieszy. Nie przywiązuje dużej uwagi do finansów, gdyż chciałbym wybrać to miejsce, gdzie będę mógł się dalej rozwijać.