Koszykówka. Ślęza czy Wisła? Kto zagra w finale TBLK o złoto

Koszykarki Ślęzy Wrocław walczą z Wisłą Can-Pack Kraków o awans do finału Tauron Basket Ligi Kobiet. Po dwóch meczach półfinału jest remis 1:1 - dziś kolejny pojedynek.
Dwa pierwsze mecze półfinałowe rozegrane w Krakowie były niezwykle zacięte, a ich losy rozstrzygały się w samych końcówkach. Pierwszy mecz wygrała Wisła 65:63, a zwycięstwo rzutem na sekundę przed końcem zapewniła jej Justyna Żurowska-Cegielska.

W drugim spotkaniu górą była Ślęza, która zwyciężyła 71:65.

- Tamte pojedynki pokazały, że spotkały się dwie bardzo silne drużyny. Rywalizacja we Wrocławiu będzie bardzo interesująca. To będą ciekawe widowiska dla kibiców - mówi Katarzyna Krężel, skrzydłowa Ślęzy, która z Wisłą zdobyła mistrzostwo Polski w 2011, 2012 i 2014 roku.

Zwycięstwem w drugim starciu drużyna z Wrocławia zapewniła sobie teraz atut własnego parkietu, bo teraz dwa pojedynki rozegra na własnym parkiecie.

W tym sezonie wrocławianki tylko raz przegrały u siebie - 18 października uległy Enerdze Toruń 78:80. Dzisiejsze spotkanie będzie więc kluczowe dla rywalizacji. Jeżeli wygrają je miejscowe, to Wisła w czwartym meczu będzie miała dodatkowy ciężar psychologiczny. Bo aby pozostać w grze o awans i wrócić na piąte starcie do Krakowa, musiałaby w czwartek zwyciężyć.

- Gramy u siebie. Mamy za sobą swoich kibiców, na trybunach będzie doping. To jest atut, ale tylko głupiec może liczyć na to, że jedynie własny parkiet zapewni mu zwycięstwo - zauważa trener Algirdas Paulauskas i dodaje: - Musimy robić swoje, liczyć na siebie i walczyć na parkiecie.

Wrocławianki przystąpią do bojów z Wisłą Can-Pack bez Litwinki Sandry Linkeviciene, która w niedzielę skręciła staw skokowy i boisko opuściła na noszach.

- Nie chcę być arogancki, ale nawet bez Sandry mamy dłuższą ławkę rezerwowych i szerszą rotację - podkreśla Paulauskas.

Warto dodać, że swoje problemy kadrowe - i to znacznie większe - ma Wisła. W dwóch pierwszych pojedynkach trener Jose Ignacio Hernandez miał do dyspozycji w meczowej rotacji zaledwie siedem zawodniczek.

Wrocławianki będą chciały jak najlepiej wykorzystać problemy mistrza Polski. - Musimy przez 40 minut grać na pełnych obrotach. I w ataku, i w obronie. To jest ważne, ale trzeba to robić z głową. Szybkie bieganie, a szybki atak to dwie różne rzeczy. W drużynie panują bardzo dobre nastroje i to jest ważne - stwierdza trener Algirdas Paulauskas.

Dzisiejsze i czwartkowe spotkania Ślęzy z Wisłą odbędą się w hali AWF-u na Stadionie Olimpijskim o godz. 18.30. Wstęp jest bezpłatny.

Natomiast w niezwykle trudnym położeniu po dwóch pierwszych półfinałowych meczach jest MKS Polkowice, który przegrał w Bydgoszczy z Artego 42:73 i 60:85. Dziś w Polkowicach odbędzie się trzeci mecz, początek o godz. 17.45. Dodajmy, że w półfinale rywalizacja toczy się do trzech wygranych.