Legia Warszawa - Lech Poznań 1:0. Marcin Kamiński: Legia nie dominowała. Po prostu wykorzystywała nasze błędy

- Myślę, że potrzeba tu koncentracji i konsekwencji, by nie popełniać tych prostych błędów. Bo inaczej tylko napędzamy przeciwnika - mówi Marcin Kamiński o powodach porażki Lecha Poznań w meczu z Legią Warszawa.


Lech Poznań przegrał w Warszawie z Legią 0:1 i wyeliminował się z walki o mistrzostwo Polski. Piątkowy mecz, choć przegrany, niesie za sobą jednak pewne pozytywy, bo lechici wcale nie odstawali od gospodarzy poziomem gry. - Legia nie dominowała i nie stwarzała sobie szans pięknie grając, tylko wykorzystywała nasze błędy. Nie wiem, co było tego powodem... Może momenty dekoncentracji. Fakty są takie, że dopuszczaliśmy Legię do tych okazji podbramkowych - mówił po meczu Marcin Kamiński: - Gra Lecha idzie do przodu. Ale musimy stwarzać sobie jeszcze więcej sytuacji strzeleckich. Widzimy jednak, że możemy grać dobrze i wtedy będziemy wygrywali.

W grze mistrzów Polski faktycznie coś drgnęło. Zarówno w ostatnim meczu z Górnikiem Łęczna (zwycięstwo 1:0), jak i w tym z Legią, widać było, że ofensywni zawodnicy "Kolejorza" z większą swobodą wymieniają podania. O tym, że Lech wraca na właściwie tory, mówili po meczu niemal wszyscy piłkarze zespołu Jana Urbana.

To efekt m.in. powrotów do składu. Do formy wraca jeszcze niedawno kontuzjowany Karol Linetty, a w Warszawie po raz pierwszy od siedmiu tygodniu wystąpił też rekonwalescent Szymon Pawłowski. - Cieszymy się, że w tej końcowej fazie ten zespół zaczyna dochodzić do swojej formy. Wrócili Karol Linetty i Szymon Pawłowski, trenuje już z nami Marcin Robak. Tego potrzebujemy, by nas wzmocnili i dodali świeżości. To widać po treningach, że ci, co mieli przerwę spowodowaną urazami, są szybsi i bardzo głodni gry - tłumaczy obrońca "Kolejorza".

Lech Poznań w tym sezonie jeszcze raz zagra z Legią. 2 maja na Stadionie Narodowym oba zespoły zmierzą się w walce o zdobycie Pucharu Polski. Jeśli lechici chcą myśleć o sięgnięciu po trofeum, muszą wykorzystywać swoje dobre fragmenty gry. W piątkowym starciu taki okres przypadł na końcówkę pierwszej połowy. - A i jeszcze tuż przed stratą bramki przejęliśmy inicjatywę - dodaje Kamiński: - Myślę, że potrzeba tu koncentracji i konsekwencji, by nie popełniać tych prostych błędów. Bo inaczej napędzamy przeciwnika. Legia ma szeroką kadrę, ale to nie jest zespół, którego nie da się pokonać. Do Warszawy pojedziemy zrewanżować się i za mecze z tego roku, i za finał z zeszłego sezonu.