Sport.pl

Początek walki o utrzymanie. Siedem najważniejszych spotkań

Jagiellonia rozpoczyna w niedzielę (godz. 15.30) walkę o pozostanie w ekstraklasie. Na początek starcie na własnym stadionie z Górnikiem Łęczna.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Na 12. miejscu w tabeli po rundzie zasadniczej plasują się białostoczanie. Nie załapali się więc do czołowej ósemki i zamiast spokoju (czyli pewnego utrzymania) i gry w grupie mistrzowskiej czeka ich walka o pozostanie w krajowej elicie. Po podziale punktów Jagiellonia ma zaledwie dwa "oczka" przewagi nad miejscem spadkowym. Teraz przed podopiecznymi Michała Probierza najważniejszy miesiąc w sezonie - siedem spotkań w grupie spadkowej.

Zapomnieć

- Na awans do grupy mistrzowskiej nie zasłużyliśmy. Jeżeli się traci tyle goli, przegrywa tyle spotkań, to nie ma szans na to, żeby być w czołowej ósemce - mówi trener Michał Probierz.



- Pierwsza ósemka przez nasze głupie błędy nam uciekła. Wystarczyło z trzech ostatnich pojedynków wygrać chociaż jeden i przy innych wynikach mielibyśmy teraz małe wakacje. W tej pierwszej ósemce gra się bowiem z inną presją, z innymi przeciwnikami, z drużynami, które grają bardziej otwarcie. W grupie spadkowej trzeba skupić się przede wszystkim na tym, aby mieć tę jedną sytuację do zdobycia gola i ją wykorzystać i zdobyć komplet punktów - podkreśla Rafał Grzyb. Kapitan Jagiellonii dodaje też: - Trzeba zapomnieć o tych 30 meczach, które są za nami i skupić się na tych siedmiu. Te spotkania będą zdecydowanie inne niż te w rundzie zasadniczej. W tych meczach będzie przede wszystkim walka i determinacja. Myślę, że o pięknej grze trzeba czasem zapomnieć i wydrzeć zwycięstwa z gardeł. Chciałbym jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie w ekstraklasie.

Zmiana w obronie

Jednym z największych problemów Jagiellonii w zasadniczej części sezonu była defensywa. Trener Michał Probierz próbował różnych rozwiązań, a zazwyczaj kończyło się tak samo - jak nie jeden to drugi zawodnik popełniał błąd, który skutkował stratą gola.

- Moim błędem było to, że nie zaryzykowaliśmy wcześniej i nie dokonaliśmy totalnej zmiany w obronie. Próbowaliśmy jednego, drugiego, trzeciego rozwiązania i żadne z nich się nie sprawdziło. Trzeba więc zastosować następne - stwierdza szkoleniowiec, który zazwyczaj informacje o tym, kto zagra w podstawowym składzie, jak najdłużej stara się trzymać w tajemnicy. Teraz sytuacja wygląda inaczej.

- Na środku obrony zagrają Dawid Szymonowicz z Gutim - oświadcza Michał Probierz, a pytany o pierwszego z graczy, stwierdza: - Na treningach dobrze się prezentuje, jest to chłopak o dużym potencjale. Od niego reszta zależy. Jak nie podoła presji, to nie powinien grać w piłkę. Musimy szukać takiego rozwiązania, które przyniesie efekt.



20-letni Szymonowicz do Jagiellonii trafił zimą ze Stomilu Olsztyn. W I lidze występował przede wszystkim na środku pomocy.

- Środek obrony to nie jest moja nominalna pozycja. Można powiedzieć, że jest to moja druga pozycja, a tym samym jakaś alternatywa dla trenera. Kilka spotkań w obronie już wcześniej zagrałem w Stomilu. Środek pomocy i środek obrony to pozycje bliskie sobie. Myślę, że założenia na boisku są zbliżone - mówi Szymonowicz. - Ciężko pracowałem i cierpliwie czekałem na szansę. Cieszę się, że jest taka informacja, że zagram. Chcę jak najlepiej przygotować się do tego meczu.

Młody piłkarz w Jagiellonii rozegrał dotychczas trzy spotkania w III-ligowych rezerwach oraz zaliczył dwa krótkie występy w ekstraklasie. W starciu z Lechem Poznań pojawił się na boisku w samej końcówce. Z kolei w ostatnim meczu (0:2 z Piastem Gliwice) zagrał kilkanaście minut właśnie na środku obrony. Mimo tak małego doświadczenia w ekstraklasie, Szymonowicz podczas treningów stara się głośno podpowiadać kolegom.

- Chcę się dobrze wprowadzić, pomagać kolegom. Środek obrony to taka pozycja, na której więcej widać. Dlatego staram się pomóc. Myślę, że do tego spotkania trzeba podejść na spokoju. Nie ma co się bać ani podpalać. Trzeba pewnym siebie wyjść na boisko i pokazać, co się potrafi - tłumaczy były gracz Stomilu. - Mam nadzieję, że z Górnikiem zagramy na zero z tyłu.

Ostatnia wygrana

W trzech ostatnich spotkaniach białostoczanie stracili dziesięć goli. Ostatni raz na zero z tyłu Jagiellonia zagrała 12 marca. Wówczas to na własnym stadionie wygrała 1:0 z... Górnikiem Łęczna. Gola na wagę trzech punktów w końcówce pojedynku zdobył wtedy Konstantin Vassiljev. Była to ostatnia wygrana białostoczan w lidze.



- Przypuszczam, że w niedzielę będzie inny mecz niż tamten - stwierdza Rafał Grzyb. - Wtedy nie było to łatwe spotkanie, ale byliśmy drużyną lepszą, mimo że wygraliśmy tylko 1:0. Prezentowaliśmy się wtedy zdecydowanie lepiej niż Górnik Łęczna i liczę na to, że w niedzielę też tak będzie.

Zdobywając w niedzielę trzy punkty zawodnicy Jagiellonii mogliby złapać lekki oddech. Mieliby bowiem już pięć punktów przewagi nad ekipą z Łęcznej.

- Ten jeden mecz o niczym nie zadecyduje - zaznacza Michał Probierz. - Trzeba być skoncentrowanym i skonsolidowanym. Oczywiście zawsze jest jednak też nerwowość. Jeżeli trener, piłkarze nie czują nerwowości, podniecenia, przed meczami to powinni zmienić zawód.

- Do końca sezonu zostało siedem najważniejszych meczów. Każdy z nich będzie ważny - podkreśla Szymonowicz.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Więcej o: