Widzew Łódź - Omega Kleszczów 2:1. Naprawdę wywalczone zwycięstwo

Piłkarze Widzewa wiosną pozostają niepokonani w IV lidze. W sobotę u siebie pokonali Omegę Kleszczów 2:1
Przed spotkaniem Michał Czaplarski, obrońca Widzewa, a w przeszłości gracz Omegi przestrzegał, że zespół z Kleszczowa to zgrana drużyna, która może być wyjątkowo groźna. I rzeczywiście, widzewiacy przekonali się o tym już w 4. minucie, kiedy to stracili bramkę. W zamieszaniu pod bramką strzeżoną przez Michała Sokołowicza piłkę dostał Krzysztof Kowalski i bez problemu pokonał bramkarza łódzkiej drużyny. To był cios dla Widzewa, bo to podopieczni Marcina Płuski chcieli szybko strzelić gola i prowadzić grę.

Stracona bramka nie oznaczała jednak, że Widzew się podda. Kilka chwil później wręcz wymarzoną sytuację do wyrównania miał Mariusz Zawodziński. Pomocnik łódzkiego zespołu nie wykorzystał jednak sytuacji sam na sam z bramkarzem gości. Co prawda minął golkipera rywali, ale strzelił zbyt lekko, dlatego obrońcy nie mieli żadnych problemów z wybiciem piłki.

W dalszej części meczu widzewiacy miel optyczną przewagę, ale tradycyjnie nic z tego nie wynikało. Brakowało składnych akcji, dokładności, a także celnych strzałów z dystansu. Omega również nie próżnowała i solidnie sprzeciwiała się łodzianom. Jeszcze przed przerwą zespół z Kleszczowa miał wyborną sytuację do podwyższenia wyniku. Piotr Janeczek dostał dobre podanie w okolice pola karnego, wykorzystał potknięcie Bartłomieja Gromka i groźnie uderzył, ale górą był Sokołowicz. Odpowiedź Widzewa była natychmiastowa, ale bramkarz rywali odbił piłkę po niezłym strzale Kamila Bartosiewicza. Wynik do przerwy się już nie zmienił.

Po przerwie Widzew wciąż atakował, ale podania górą się nie sprawdzały. W 59. minucie trener Marcin Płuska postanowił zareagował i za Bartosiewicza wprowadził Roberta Kowalczyka, drugiego napastnika. On akurat wiosennych występów w Widzewie nie może zaliczyć do udanych. Inaczej nie było także w sobotę, bowiem piłkarz ponownie zagrał słabo i nie pomógł swojej drużynie. Dobrą sytuację na wyrównanie miał Michał Czaplarski, ale też nie zdołał trafić do bramki rywali. W 63. minucie wyrównał jednak Patryk Strus, który do siatki rywali trafił po dobrym podaniu Princewilla Okachiego. To nie był koniec bramek dla Widzewa. W 80. minucie zwycięskiego gola dla Widzewa strzelił Bartłomiej Gromek. Obrońca wykorzystał podanie po świetnej dwójkowej akcji Mariusza Zawodzińskiego i Okachiego. I choć rywale mogli jeszcze wyrównać, bowiem uderzyli w poprzeczkę, to ostatecznie widzewiacy wywalczyli kolejne ważne trzy punkty.

W następnym meczu łodzianie zmierzą się na wyjeździe z Astorią Szczerców.

Widzew Łódź - Omega Kleszczów 2:1 (0:1)

Gole: Strus (63.), Gromek (80.) - K. Kowalski (4.)

Widzew: Sokołowicz - Bartos, Czaplarski, Dudała, Gromek (89. Bończak) - Bartosiewicz (59. Kowalczyk), Rodak, Okachi, Strus - Zawodziński (86. Pochyba) - Bondara

Omega: Wiśniewski - Grzywiński, Ociepa, Jacak Ż, Belica Ż - P. Kowalski, Radziejewski, M. Roczek, Tomesz, Janeczek (68. Baryła) - K. Kowalski