Zagłębie Sosnowiec - Lech Poznań 1:1. Maciej Gajos: Po mojej bramce awans do finału był już pewny

- Myślę, że moja bramka dała nam już awans, czułem, że to już koniec - mówi pomocnik Lecha Poznań Maciej Gajos, który strzelił pierwszego gola w zremisowanym 1:1 spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec w półfinale Pucharu Polski.


Kolejorz wygrał pierwszy mecz półfinałowy 1:0. W rewanżu objął prowadzenie dopiero w 70. minucie, a mecz zakończył się remisem 1:1 po wyrównującym trafieniu Adriana Paluchowskiego z 82. minuty.

- Wiedzieliśmy, że Zagłębie potrzebuje goli, by myśleć o awansie. Sądzę, że za wszelką cenę chciało strzelić gola już na początku. Chcieliśmy im to uniemożliwić, bo wiedzieliśmy, że rywale dobrze się czują w grze z kontrataku, gdy przechwycą piłkę i będą mieli dużo miejsca na naszej połowie. Mają do tego szybkich zawodników. Chcieliśmy wyeliminować ten atut - mówi Maciej Gajos. - Długo utrzymywał się wynik bezbramkowy. My też czekaliśmy na dobry moment do zdobycia bramki. Było w pierwszej połowie kilka takich sytuacji, gdy zakotłowało się pod bramką Zagłębia i przy odrobinie szczęścia już wcześniej mogliśmy strzelić i byłoby trochę luźniej, bo mielibyśmy rezultat, jaki sobie założyliśmy. Choć trzeba też szanować przeciwnika, bo nie przez przypadek dotarł do półfinału

- Myślę, że moja bramka dała nam już awans, czułem, że to już koniec. Ten gol ustawił mecz. Oczywiście różne historie zdarzają się w futbolu i padają trzy bramki w krótkim czasie, ale Zagłębie miało niewiele czasu, by strzelić nam trzy gole - uważa pomocnik Kolejorza.

2 maja Lech Poznań zagra na Stadionie Narodowym, a rywalem finałowym będzie prawdopodobnie Legia Warszawa. - To nie jest tak, że teraz liczy się już tylko finał Pucharu Polski. Chcemy walczyć o awans do europejskich pucharów na dwóch frontach. Dzisiaj wrócił do drużyny Karol Linetty, niedługo wrócą kolejni koledzy. To dobrze, bo czeka nas jeszcze dużo meczów - mówi Maciej Gajos.