W półfinale Pucharu Polski zagrają rezerwy. W Zawiszy też

Dominik Kowalski, Arkadiusz Gajewski i być może Arkadiusz Widelski. Ci zawodnicy zagrają w środę o godz. 18.00 przeciwko Legii Warszawa. Dla Zawiszy Bydgoszcz ważniejsze od przegranego już Pucharu Polski jest ratowanie szans na awans do Ekstraklasy
Po pierwszym meczu, w którym Legia wygrała 4:0, losy awansu są przesądzone. Dla Zawiszy liczy się już tylko I liga. Dwa dni po meczu z liderem Ekstraklasy, bydgoszczanie wyruszą do Katowic. W sobotnie południe czeka ich mecz z Rozwojem. Z 10 zawodników z pola, którzy zagrają z Legią, sześciu ma być wypoczętych. Dwóch lub czterech zagra część meczu pucharowego.

Decyzja o tym, czy w kadrze na mecz znajdą się narzekający na urazy Maciej Kona, Sylwester Patejuk i Jakub Smektała, zapadnie we wtorek. Poważną kontuzję leczy Łukasz Sapela, ma wrócić w ciągu miesiąca. W bramce stanie Dominik Kowalski. Minuty dostaną zawodnicy, którzy rzadko pojawiają się na boisku. Wśród nich będzie napastnik Arkadiusz Gajewski. - To zdolny piłkarz, poważnie podchodzi do treningów. Ale w meczach Centralnej Ligi Juniorów mógłby grać lepiej, oczekuję od niego więcej. Musi być skuteczniejszy - mówi Smółka. Na boisku może też się pojawić 19-letni obrońca Arkadiusz Widelski, którego Zawisza w zeszłym tygodniu zgłosił do rozgrywek.

- Postanowiłem w ogóle nie myśleć o składzie Legii. Skupiamy się na sobie. Chcemy zagrać odważniej, niż przy Łazienkowskiej. Musimy poprawić koncentrację przy stałych fragmentach gry i mieć więcej odwagi przy podejmowaniu decyzji o pojedynkach jeden na jeden - mówi trener Zbigniew Smołka. Z Legią lub Rozwojem swoją szansę dostanie Jakub Łukowski. - Każdy marzy, by zagrać w takim klubie jak Legia i potem wyjechać za granicę - mówi. Wzorem dla niego jest Michał Masłowski. - Jeszcze niedawno graliśmy razem, teraz Michał jest w Legii, jesteśmy w kontakcie. Chciałbym pójść jego drogą - mówi Łukowski. W meczu z Olimpią skrzydłowy dał świetną zmianę. Stwarzał przewagę i groźne sytuacje. - Czułem się dobrze, ale zabrakło bramki, więc nie mogę być z siebie zadowolony.