Sport.pl

Widzew - Zawisza Rzgów 4:0. W końcu dobry mecz Widzewa i cztery gole

Wstrząs w sztabie trenerskim pomógł! Widzew odniósł trzecie wiosenne zwycięstwo, wreszcie jednak w efektownym stylu.
W pierwszych dwóch wiosennych meczach Widzew nie prezentował się dobrze. Jedynym plusem było sześć zdobytych punktów. Drużyna grała chaotycznie, wolno, bez pomysłu. Po kiepskim występie przeciwko Włókniarzowi Zelów cierpliwość stracił prezes Marcin Ferdzyn. Przeprowadził rozmowę z trenerem Marcinem Płuską oraz podjął decyzję o zwolnieniu jego asystenta Łukasza Kabaszyna.

Nie wiadomo, czy zwolnienie asystenta tak podziałało na zawodników, ale przeciwko Zawiszy Rzgów Widzew zagrał naprawdę dobrze. Płuska dokonał kilku zmian w składzie: były zastrzeżenia do środkowych pomocników, dlatego obok Przemysława Rodaka postawił na Princewilla Okachiego. Wybór okazał się strzałem w dziesiątkę. Nigeryjczyk zarówno świetnie rozdzielał piłki, ale dobrze prezentował się także w defensywie. Inną ważną zmianą było też wystawienie w ataku Michała Bondary zamiast Roberta Kowalczyka. Na skrzydłach zagrali Kamil Bartos i Patryk Strus.

W takim składzie widzewiacy zdominowali przeciwników. Zawisza miał swoje sytuacje, ale to łodzianie prowadzili grę. Wynik spotkania w 19. minucie otworzył Michał Czaplarski, który świetnie uderzył z rzutu wolnego, a jeszcze przed przerwą padły trzy kolejne bramki. Widzew wygrał wysoko i po efektownej grze, takiej, jakiej wymagali kibice.

Cieszy świetna postawa Okachiego, który wraca do swojej wysokiej formy. - W sobotę Prince był jednym z najlepszych zawodników. Zszedł jako ostatni i dostał owacje na stojąco - mówi Płuska. - W każdej drużynie muszą być jakieś zasady i hierarchia. Jeśli Prince był kontuzjowany, to nie w porządku wobec innych zawodników byłoby od razu wstawiać go do składu. W dwóch pierwszych meczach doszedł do siebie, widać w nim determinację. Dostał szansę i wspólnie z Przemysławem Rodakiem czyścili środek pola.

Ważne jest to, że Widzew potrafi wygrywać bez Adriana Budki, który był dotychczas jego najbardziej wartościowym zawodnikiem. Dlaczego jednak drużyna nie strzela goli po przerwie? - Cóż, mieliśmy sytuacje, ale piłka nie chciała wpaść do bramki. Zabrakło skuteczności, czasami tak jest - wyjaśniał szkoleniowiec Płuska.

Niestety, ze składu na dłużej wypadł Kamil Tlaga, a powodem jest kontuzja mięśnia dwugłowego uda. - Wciąż mnie boli - mówił "Wyborczej" w niedzielę. - W poniedziałek lub wtorek będę miał szczegółowe badanie. Konsultowałem się ze swoim lekarzem i mam nadzieję, że to tylko naciągnięcie.

Po 22. kolejce Widzew wciąż zajmuje czwarte miejsce w tabeli i traci do prowadzącego KS Paradyż dziewięć punktów. Lider IV ligi wygrał u siebie z Borutą Zgierz 2:0. Widzew goni jednak Zjednoczonych Bełchatów, którzy stracili punkty w meczu z Orłem Nieborów. PGE GKS II Bełchatów wygrał z Mazovią Rawa Mazowiecka 3:2.

Kolejny mecz Widzew rozegra u siebie z Omegą Kleszczów.

<b>Widzew Łódź - Zawisza Rzgów 4:0 (4:0) </b>

Gole: Czaplarski (19.), Okachi (23.), Dudała (38.), Bondara (43.)

Widzew: Sokołowicz - Tlaga (45. Bartosiewicz), Dudała, Czaplarski, Gromek - Strus, Okachi (82. Bończak), Rodak (62. Kowalczyk), Bartos - Zawodziński (72. Możdżonek) - Bondara Ż

Zawisza: Humerski - Marczyk, Piotrowski, Wiśniewski, Cander (54. Olszewski), Perek, Dolewka Ż, Sztandor Ż (59. Borowski), Grzejdziak, Kulik (46. Rechciński), Klimek

Więcej o: