Ruch Chorzów - Wisła Kraków 2:3. Pasjonujące widowisko na Cichej. Niebiescy pod ścianą

Ruch Chorzów wciąż nie jest pewny gry w mistrzowskiej ósemce. Mecz z Wisłą Kraków miał dramatyczny przebieg. W końcówce Ruch zmarnował rzut karny, który może zaważyć na tym, że tej drużyny zabraknie w mistrzowskiej ósemce.
Facebook? » | A może Twitter? »


Gdybyśmy byli piłkarzami Ruchu, to mecz z Wisłą potraktowalibyśmy jak spotkanie sezonu. Trzy punkty otwierały niebieskim drogą do pewnego miejsca w grupie mistrzowskiej i walki o medale. Remis i porażka sprawiały, że za tydzień w Gdańsku zespół czekałby bój o wszystko.

Wisła też ma jeszcze szanse na mistrzowską ósemkę, więc zapowiadał się ciekawy, otwarty mecz. Krakowianie zaczęli w lepszym stylu. Piłka krążyła szybciej między ich nogami. Szybko zabrzmiał też gwizdek sędziego, który oznaczał przewinienie zawodnika Ruchu z boku pola karnego. Trener Waldemar Fornalik, jakby przeczuwał, że to może oznaczać problemy, gdyż głośno protestował.

No i problemy miały miejsce. Piłka nawet nie leciała zbyt szybko, ani z wielką rotacją. Odbiła się jednak od klatki piersiowej Arkadiusza Głowackiego na tyle szczęśliwie, że wpadła do siatki. W tej sytuacji niemrawo zachował się Matus Putnocky. Słowak znakomicie broni na przedpolu. Strzały z dystansu też zazwyczaj nie są dla niego wielki problem. W zamieszaniu pod bramką potrafi się popisać refleksem i intuicją... gdy jednak piłka przelatuje mu nad głową po dośrodkowaniu to trzęsą mu się łydki.

Ruch tak jak przysnął, tak i szybko się obudził. Po chwili przed znakomitą szansę na wyrównanie stanął Marek Zieńczuk. Pomocnik Ruchu strzelał głową z ledwie pięciu metrów, ale trafił wprost w bramkarza. Podobnym, a może i większym wyczynem błysnął potem Paweł Brożek, który minął już Putnocky'ego, ale nie trafił do opuszczonej bramki.

Tej wiosny największe atuty Ruchu to Patryk Lipski, Kamil Mazek i Mariusz Stępiński. I właśnie między tymi zawodnikami krążyła piłka w akcji, która zakończyła się wyrównaniem. Najpierw na wolne pole zagrał Lipski. Do piłki dopadł Mazek i już było wiadomo, że nikt go nie przegoni. Mazek mądrze wyłożył piłkę do Stępińskiego, a ten huknął nie do obrony po poprzeczkę.

Początek drugiej połowy był jak kalka pierwszej części gry. Znowu stały fragment gry - tym razem rzut rożny. Tym razem piłka trafiła do Zdenka Ondraska, który trafił głową. Wisła poszła za ciosem. Znakomitą okazję na podwyższenie prowadzenia zmarnował Rafał Wolski, który starał się zdobyć gola po uderzeniu piętą. Po chwili Wolski był już dokładniejszy. Z dystansu kropnął Patryk Małecki, a Wolski dobił odbitą przez Putnocky'ego piłkę. W tej sytuacji nie popisał się Rafał Grodzicki, który zupełnie odpuścił rywala.

Ruch zaostrzył grę. Żółtymi kartkami zostali ukarani Stępiński i Michał Koj, a w ich przypadku oznacza to tyle, że w Gdańsku nie zagrają.

Koj w obronie nie był zbyt przekonujący, ale to właśnie on dał w końcówce nadzieję na przynajmniej jeden punkt. Wyprowadził piłkę, poszedł do końca i po dośrodkowaniu Lipskiego zdobył z bliska wślizgiem gola.

Ruch uwierzył, a najbardziej starali się ci, którzy wcześniej wyczyniali harce w obronie. Po kolejnym zamieszaniu w polu karnym sędzia dopatrzył się faulu na Rafale Grodzickim. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Lipski, ale uderzył źle i Michał Miśkiewicz obronił.

Czy tak się przegrywa miejsce w mistrzowskiej ósemce?

Ruch Chorzów - Wisła Kraków 2:3 (0:1)



Bramki: 0:1 Głowacki (6.), 1:1 Stępiński (25.), 1:2 Ondrasek (50.), 1:3 Wolski (57.), 2:3 Koj (81.)

Ruch: Putnocky - Konczkowski, Grodzicki Ż, Koj Ż, Oleksy - Surma, Hanzel (64. Iwański) - Mazek, Lipski, Zieńczuk (60. Moneta) - Stępiński Ż (76. Efir)

Wisła: Miśkiewicz - Jović, Głowacki Ż, Guzmics, Sadlok - Boguski, Popović, Wolski (82. Crivellaro), Małecki - Brożek (82. Cywka) , Ondrasek

Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa)

Widzów: 9 500