Radomiak nie zachwycił i stracił komplet punktów z Kotwicą

Po słabym pojedynku zawodnicy Radomiaka Radom ulegli Kotwicy Kołobrzeg. Rywale wykorzystali jeden z nielicznych błędów defensywy gospodarzy i po bramce Mateusza Świechowskiego, wygrali 1:0..
Gospodarze przystępowali do meczu z Kotwicą, po dwóch wcześniejszych "domowych" triumfach nad Rakowem Częstochowa i Gryfem Wejherowo. Ewentualne zwycięstwo nad Kotwicą ulokowałoby Zielonych na piątym miejscu w tabeli, a w perspektywie następnego pojedynku - walkower z Okocimskim Brzesko - i dwa kolejne mecze w Radomiu, podopieczni Jacka Magnuszewskiego, mogliby zamieszać w czubie tabeli. Dlatego presja ciążąca na piłkarzach w starciu z gośćmi z Kołobrzegu była ogromna.

Pierwszy, ale niecelny strzał oddali gospodarze już w 2. minucie, ale piłka po uderzeniu Krzysztofa Ropskiego, o metr minęła słupek. W odpowiedzi, także niecelnie uderzał Mateusz Świechowski.

W początkowych minutach rywalizacji inicjatywę przejęli radomianie, a piłkarze Kotwicy cofnęli się licząc na kontrataki. W 10. minucie składnej akcji Zielonych, o mało co a nie wykorzystałby Radosław Mikołajczak, ale źle trafił w piłkę - wyłożoną na 10. metr od bramki Wojciecha Małeckiego - przez Ropskiego.

Osiem minut później Michał Gudniewski dalekim podaniem posłał piłkę do Ropskiego, a ten w trudnej sytuacji zdołał jeszcze posłać futbolówkę ponad Małeckim, ale zmierzającą do pustej bramki futbolówkę, bez trudu wybił Jakub Poznański.

Na kolejny celny strzał kibice Radomiaka musieli czekać do 38. minuty, kiedy to ze stałego fragmentu gry główkował Maciej Świdzikowski, ale golkiper Kotwicy był na posterunku.

Po zmianie stron, obraz gry nie uległ zmianie i nadal to Radomiak częściej był w posiadaniu piłki, ale konsekwentnie zachowywała się defensywa Kotwicy. Jeśli już udało się miejscowym przechytrzyć formację obronną rywala, to strzały Radosława Mikołajczaka i Mateusza Radeckiego, były niecelne.

Na pierwszą interwencję w drugiej połowie, sympatycy futbolu przy ulicy Narutowicza czekali dopiero do 63. minuty. Wówczas na strzał z półwoleja z około 30. metrów zdecydował się Bruno Żołądź, ale uderzenie nie zaskoczyło Adriana Szadego.

W końcu w 70. minucie Zieloni niespodziewanie stracili bramkę. Wcześniej nic na to nie wskazywało, że tak może się stać, bo podopieczni Piotra Tworka przede wszystkim bramki nie chcieli stracić. Tymczasem w pojedynkę Świechowski wdarł się w pole karne i przy asekuracji defensywy radomian, strzelił w długi róg bramki, nie do obrony.

Nie mający nic do stracenia gospodarze szybko ruszyli do odrabiania strat. Już 180. sekund później mocno zza pola karnego strzelał Radecki, ale piłkę z problemami chwycił Małecki. Jak się miało okazać, to była jedyna taka sytuacja do końca gry.



Radomiak Radom - Kotwica Kołobrzeg 0:1 (0:0)

Bramka: Świechowski (70.)

Radomiak: Szady - Grudniewski, Świdzikowski, Kościelny, Sulkowski (75. K. Puton), Cupriak (60. Brągiel), W. Puton, Radecki, Mikołajczak (75. Gawron), Kwiek, Ropski (67. Śliwiński).

Kotwica: Małecki - Cichy, Poznański, Witt, Szywacz, Kacprzycki (83. Rydzak), Żołądź, Sochań, Świechowski, Wrzesień (55. Boettcher), Łysiak.