Olimpia Zambrów - Raków Częstochowa 1:1. Straconych punktów żal

W pojedynku 24. kolejki II ligi Raków tylko zremisował w Zambrowie z niżej notowaną Olimpią. Wiosną częstochowianie wciąż są bez wyjazdowego zwycięstwa.
Po serii meczów z zespołami z czołówki tabeli, piłkarze Rakowa zmierzyli się w sobotę z niżej notowanym rywalem. Olimpia Zambrów po 23. kolejkach zajmowała 12. miejsce ze stratą 15 punktów do częstochowian. Można więc powiedzieć, że drużyny dzieliła przepaść, ale trener Przemysław Cecherz ostrzegał, że mecz w Zambrowie łatwy nie będzie. Zwracał uwagę na to, że przeciwnik gra defensywnie i potrafi się bronić. - To trudy rywal, który najpierw dba o zabezpieczenie własnej bramki. Nieważne, czy grają u siebie, czy na wyjeździe, ośmiu piłkarzy ma zadania defensywne. Będziemy więc zmuszeni do ataku pozycyjnego i nie będzie łatwo sforsować taką obronę - mówił w rozmowie z "Wyborczą" Cecherz.

Kapitan Rakowa o remisie z Olimpią Nie jesteśmy zadowoleni



Pierwsza połowa meczu w Zambrowie potwierdziła słowa trenera, chociaż okazało się również, że gospodarze potrafią również atakować. Raków przeważał, ale wielu klarownych sytuacji stworzyć nie był w stanie. Szanse na zdobycie gola mieli Rafał Figiel, Piotr Malinowski i Damian Warchoł, ale piłka do bramki gospodarzy nie wpadła. Tuż przed przerwą swoje okazje mieli zambrowianie. Też nie zdołali ich wykorzystać, ale na początku drugiej połowy dopięli swego. Wykonywali serię rzutów rożnych i po jednym z nich, w 55. Michał Twardowski celnie uderzył głową. Było więc 1:0 i Raków musiał odrabiać straty. Miał w tym pomóc Wojciech Okińczyc, który w 57. minucie zastąpił Brazylijczyka Carlinhosa. Okińczyc - najlepszy obok Damiana Warchoła strzelec drużyny - wiosną jeszcze gola nie zdobył, ale trenerzy liczyli, że przełamie wreszcie niemoc. Niestety, choć miał dwie sytuacje, zdobyć bramki nie zdołał.

Raków ruszył do odrabiania i w 60. minucie, w zamieszaniu do jakiego doszło po rzucie wolnym, mógł doprowadzić do wyrównania. Zabrakło niewiele, podobnie jak gospodarzom, którzy 7 minut później trafili w poprzeczkę, a wcześniej dwa razy groźnie kontrowali. W 70. minucie Okińczyc wypracował natomiast rzut karny. Do piłki podszedł Rafał Figiel, który wiosną jedną jedenastkę już wykorzystał. Bartosza Konckiego pokonać nie zdołał, ale chwilę później, po rzucie rożnym swoją szansę wykorzystał Adrian Klepczyński i doprowadził do wyrównania.

Końcówka meczu przyniosła otwartą grę i szanse dla obu zespołów, ale gole już nie padły. Raków w Zambrowie tylko więc zremisował i w konsekwencji stracił dwa punkty. W sumie, w trzech wyjazdowych meczach (wcześniej przegrał 0:1 z Radomiakiem i 0:3 ze Stalą Mielec) wiosną zdobył tylko punkt. Jak na zespół, który ma walczyć o zwycięstwo w całej lidze, bilans jest słabiutki.

Olimpia Zambrów 1 (0)

Raków Częstochowa 1 (0)

Bramki: 1:0 Twardowski (55.), 1:1 Klepczyński (72.)

Olimpia Zambrów: Koncki - Gogol, Piłatowski, Dziemidowicz, Grzybowski (68. Jastrzębski), Dzienisz, Mroczkowski, Kuczałek, Janik (Bazun 75.), Twardowski (63. Kowal), Tunkiewicz (88. Brzęczek)

Raków Częstochowa: Mielcarz - Góra, Klepczyński, Radler, Rogala, Figiel, Kmieć, Kamiński, Malinowski, Carlinhos (57. Okińczyc), Warchoł (70. Pawlusiński)