Były turbulencje, ale Chemik wygrał i jest w finale Pucharu Polski

Siatkarkom Chemika Police pozostał do zrobienia ostatni krok, aby móc świętować zdobycie pierwszego trofeum w tym sezonie. W sobotę pokonały Budowlanych Łódź 3:1 i w niedzielę zagrają w finale Pucharu Polski.
Dzisiejszy mecz rozpoczął turniej finałowy, który w ten weekend jest rozgrywany w Kaliszu. Chemiczki były murowanymi faworytkami pierwszej konfrontacji i ze swojej roli wywiązały się (prawie) wzorowo. Jakub Głuszak od początku posłał do boju bardzo mocną szóstkę, z Joanną Wołosz i Anną Werblińską na czele. Jedyną zawodniczką "żelaznego" składu, która mecz zaczęła na ławce była Agnieszka Bednarek-Kasza. Jej miejsce zajęła Katarzyna Gajgał-Anioł.

Pierwsze dwa sety bez historii

Do Kalisza przyjechała spora grupa kibiców Chemika, którzy liczą na to, że w niedzielę będą świętować zdobycie pucharu. Zawodniczki Polic grę w Final Four zainaugurowały dość szarpaną i nierówną grą. Wychodziły na kilkupunktowe prowadzenie, a potem przydarzał im się przestój i Budowlane szybko niwelowały dystans. Tak było jednak tylko do drugiej przerwy technicznej. Na finiszu pierwszej partii policka machina zaczęła już funkcjonować należycie i rywalki z Łodzi zostały sprowadzone do parteru. Chemik walkę o puchar rozpoczął od zwycięstwa 25:14.

W drugim secie zawodniczki Głuszaka były w stanie utrzymać w miarę płynne tempo już od pierwszych piłek, dzięki czemu od razu udało zbudować się solidną przewagę. Trener Budowlanych próbował wybijać mistrzynie Polski przerwami na żądanie, ale jego zespół był w stanie przebudzić się tylko w końcówce tej partii. Na odwrócenie jej losów było już jednak zdecydowanie zbyt późno i skończyło się wynikiem 25:19.

Mecz sam się nie wygrał

Wydawało się więc, że Chemik szybko postawi kropkę nad "i" i będzie mógł już regenerować siły na jutrzejszy finał. Policzanki wpadły jednak w syndrom "trzeciego seta". Podopieczne Głuszaka chyba przedwcześnie założyły, że spotkanie jest już rozstrzygnięte i narobiły sobie kłopotów. W połowie partii łodzianki po raz pierwszy w tym meczu wyszły na prowadzenie i nieoczekiwanie dowiozły je do końca. Na finiszu walka toczyła się na przewagi, a mistrzynie Polski straciły pierwszego seta za kadencji Głuszaka (24:26).

Budowlane uwierzyły w swoje umiejętności i w czwartej partii także napsuły Chemiczkom sporo krwi. Policzanki musiały się mocno nagimnastykować, aby skończyć to spotkanie, ponieważ walka na parkiecie toczyła się punkt za punkt. Ostatecznie drużyna Głuszaka zwyciężyła do 23, ale w ostatniej akcji meczu była w sporych opałach (łodzianki zepsuły kontrę). Chemik wygrał 3:0 i w niedzielę o 14:45 zagra w finale Pucharu Polski ze zwycięzcą drugiego półfinału (Atom Trefl Sopot - Muszynianka Muszyna).

Chemik Police - Budowlani Łódź 3:1 (25:14, 25:19, 24:26, 25:23)

Chemik: Montano, Gajgał-Anioł, Veljković, Havelkova, Werblińska, Wołosz, Zenik (l.) oraz Bednarek-Kasza, Kowalińska, Jagieło.