Lech - Śląsk 0:1. Maciej Wilusz: Rywal strzelił bramkę w najmniej oczekiwanym momencie

Śląsk pokonał mistrza Polski Lecha Poznań na jego terenie 1:0. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Japończyk Ryota Morioka.
Mecz Lech - Śląsk podsumowali piłkarze "Kolejorza":

Maciej Gajos: - Na początku spotkania Śląsk był zdecydowanie bardziej agresywny. Daliśmy sobie strzelić gola, a wrocławianie na to się nastawili. Bardzo nie chcieli stracić bramki. Nie grali specjalnie ofensywnie, choć tak to mogło wyglądać na papierze. Jak posiadaliśmy piłkę, oni cofali się dość głęboko i czekali na kontrę. A mecz bardzo dobrze się dla nich ułożył - strzelili gola i mogli grać swoje.

- My nie stworzyliśmy sobie jednak klarownych sytuacji. Może pod koniec było trochę groźniej, gdy zaryzykowaliśmy i przy odrobinie szczęścia mogliśmy doprowadzić do wyrównania. Niestety, choć druga połowa była lepsza, nie udało się. Nie ma jednak co odpuszczać ligi, choć teraz czeka nas rewanż w półfinale Pucharu Polski, a my chcemy zdobyć to trofeum.

Maciej Wilusz: - Śląsk zdobył bramkę w najmniej oczekiwanym momencie i dotrzymał wynik do samego końca. My staraliśmy się odrobić straty, walczyliśmy, ale tak naprawdę nic z tego nie wynikało. Tym razem nic nie chciało nam wpaść.

- Wiedzieliśmy, że Śląsk posiada dobrych zawodników, ale nie przygotowywaliśmy się indywidualnie do pojedynczych piłkarzy. Byliśmy przekonani, że to my będziemy dyktować warunki. Nie spodziewaliśmy się takiej postawy Śląska, a dziś po prostu zagrał dobre zawody.