Sport.pl

Ruch Chorzów chce zarabiać na Stadionie Śląskim. Ważne porozumienie

Ruch Chorzów i Stadion Śląski podpisały porozumienie, które jest wstępem do użyczenia obiektu niebieskim. Krzysztof Klimosz, prezes spółki Stadion Śląski, zapewnia, że nie zamyka to drogi do rozgrywania spotkań na chorzowskim gigancie innym klubom.
Na co stać w tym sezonie Ruch Chorzów? Podyskutuj na Facebooku >>

Ruch Chorzów konsekwentnie dąży do tego, żeby w niedalekiej przyszłości rozgrywać swoje mecze na Śląskim. Ta "niedaleka przyszłość" to lato 2017 roku. Klub rozpoczyna negocjacje dotyczące warunków użyczenia obiektu.

- Podpisaliśmy porozumienie. Ta umowa to wstęp do negocjacji. My deklarujemy, że chcemy udostępnić stadion Ruchowi, a Ruch wyraża chęć rozgrywania spotkań na Śląskim - mówi Klimosz.

- To porozumienie traktuję jak symboliczne zajęcie miejsca na linii startu. Przed nami długi i trudny bieg. Wierzę jednak, że finał będzie pozytywny. Jesteśmy zdeterminowani, żeby osiągnąć metę - zapewnia Dariusz Smagorowicz, prezes niebieskich.

Porozumienie precyzuje, jakie obszary będą elementem negocjacji. Tematów jest multum. Kto ubezpieczy obiekt? Kto zadba o ochronę? Jak pogodzić terminarz ligowych spotkań z imprezami, które będzie organizował Śląski? I wreszcie najważniejsze - ile Ruch za grę na Śląskim zapłaci?

To ostatnie pytanie pozostaje na razie bez odpowiedzi. - Klucz leży we frekwencji. Ruch zamierza bowiem dzielić się ze Stadionem zyskami z dnia meczu - mówi Smagorowicz.

Trzeba jednak założyć, że klub nie zawsze będzie na meczach zarabiał. Co wtedy? - Na pewno nie będziemy sponsorem klubu. Będzie pewna stała kwota bazowa, którą Ruch będzie musiał zapłacić. Na tę kwotę złożą się koszty eksploatacji obiektu. Chociażby zużycie prądu czy wody. Każdy mecz trzeba będzie traktować oddzielnie. Przecież zimą - gdy stadion trzeba odśnieżać - koszty są większe. A jak duże? Tego jeszcze nie wiemy. Będziemy to szacować - mówi Klimosz. - Graliśmy już na Śląskim, więc wiemy, jakiego rzędu są to kwoty. Wiemy, na co się piszemy. To nie jest skok w ciemno - zapewnia Smagorowicz.

Końcowa umowa ma zostać podpisana najdalej za pół roku. W negocjacjach będzie brał udział marszałek Kazimierz Karolczak, który pokieruje specjalnym zespołem. Zasiądą w nim m.in. przedstawiciele wydziałów gospodarki, inwestycji, geodezji i informatyki, radca prawny, radni województwa oraz przedstawiciele Stadionu i Ruchu.

Klimosz i Smagorowicz zgodnie powtarzają, że najważniejsza będzie frekwencja. - Chcemy, żeby ten stadion żył. Chcemy sukcesu. To będzie nasz wspólny sukces - mówi Smagorowicz.

Prezes Stadionu nie bawi się w typowanie średniej frekwencji na obiekcie. Prezes Ruchu mówi o 16 tysiącach widzów. Na początek. - Jesteśmy przygotowani na to, żeby wygradzać pewne sektory. Rozkładać na trybunach wielkoformatowe reklamy. Wierzmy jednak, że to nie będzie potrzebne, a frekwencja będzie tylko rosła - podkreśla.

Osoby, które wybiorą się na Śląski, mają "czuć", że to jest obiekt Ruchu. - Chcielibyśmy czuć się na Śląskim, jak u siebie w domu. Nie zmienia to jednak faktu, że klub siedziby nie zmienia. Adresem Ruchu pozostanie Cicha. To będzie nasza baza treningowa - zaznacza Smagorowicz.

Klimosz zapewnia, że współpraca z Ruchem nie zamyka drogi na Śląski innym klubom. - Obiekt jest własnością samorządu województwa. Naszym głównym partnerem jest Ruch, ale nie zamykamy się przed innymi. Dochodzą do nas słuchy, że GKS Katowice chciałby rozgrywać w przyszłości ważne mecze na Stadionie Śląskim. Obiekt jest otwarty na takie pomysły - mówi prezes.



Więcej o: