Wisła poległa pod Jasną Górą, ale po walce

W hicie ostatniej kolejki piłkarskiej II-ligi Wisła przegrała w Częstochowie z Rakowem 1:2. Mimo porażki puławianie zachowali fotel wicelidera.
Spotkanie zapowiadało się bardzo ciekawie, bo oba zespoły aspirują do awansu. Druga w tabeli Wisła o trzy punkty wyprzedzała plasujący się na pozycji barażowej, czyli czwartej - Raków. U siebie puławianie wygrali 1:0, więc zespół z Częstochowy liczył na udany rewanż, a przy korzystnym wyniku nawet na przeskoczenie Wisły. Personalnie gospodarze prezentują się bardzo przyzwoicie, bo w swoich szeregach mają wielu graczy występujących niegdyś na boiskach ekstraklasy takich jak: bramkarz Maciej Mielcarz, obrońcy Adrian Klepczyński i Błażej Radler, pomocnik Piotr Malinowski, a na ławce siedział m.in. Dariusz Pawlusiński. Natomiast puławianie przystąpili do tego meczu bez Iwana Litwiniuka, który w ostatnim meczu doznał kontuzji.

Mecz rozpoczął się dla Wisły fatalnie. Już w 6. minucie zespół trenera Bohdana Bławackiego stracił pierwszego gola. Jego zdobywcą był Adrian Klepczyński, który wykorzystał zamieszanie pod bramką rywali oraz błąd puławskiej obrony i mocnym strzałem nie dał Patrykowi Sobczakowi najmniejszych szans. Jeszcze się wiślacy dobrze nie zdążyli otrząsnąć po stracie pierwszej bramki, a już dostali kolejną. Tym razem precyzyjnym uderzeniem z dystansu popisał się Rafał Figiel.

Uspokojeni prowadzeniem gospodarze próbowali kontrolować grę, a drużyna puławska starała się atakować. Niestety poczynania Wisły nie przynosiły żadnych rezultatów, a Raków mógł podwyższyć na 3:0, ale Sobczak odważną interwencją zdołał zażegnać niebezpieczeństwo, lecz tylko na chwilę, bo z dobitką pośpieszył Robert Warchoł, jednak piłkę z linii bramkowej wybił jeden z puławskich obrońców. Niestety w tej akcji Sobczak doznał kontuzji i musiał go zastąpić Nazar Penkovets. W końcówce pierwszej połowy gospodarze jeszcze dwukrotnie próbowali sprawdzić umiejętności Penkovetsa, ale Figlowi i Rafałowi Rogali zabrakło precyzji.

Po przerwie tempo gry spadło. Gospodarze specjalnie nie kwapili się do ataku, a drużyna trenera Bohdana Bławackiego nie miała pomysłu jak przedrzeć się pod bramkę rywala. Niemniej jednak na dwadzieścia minut przed końcem spotkania sygnał do ataku dał Konrad Nowak, który mógł strzelić kontaktowego gola, ale przegrał pojedynek z Mielczarzem. W 74. minucie niedawno wprowadzony do gry Bartosz Tetych już się nie pomylił, i po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, pokonał bramkarza Rakowa. Gol jeszcze bardziej pobudził do gry puławian, którzy przystąpili do zmasowanego natarcia, a poczynania gospodarzy zaczęły przypominać "obronę Częstochowy". Niestety do remisu już się graczom Wisły doprowadzić nie udało.

W następnej serii spotkań Wisła podejmie 2 kwietnia Błękitnych Stargard

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Raków 2 (2)

Wisła 1 (0)

Bramki: Klepczyński (6.), Figiel (12.) - Tetych (74.).

Raków: Mielcarz Ż - Góra Ż, Klepczyński, Radler, Rogala - Kamiński Ż, Kmieć, Figiel (80. Bronisławski), Carlinhos, Malinowski (76. Sabiłło) - Warchoł (61. Mizgała).  Wisła Puławy: Sobczak (38. Penkovets) - Turzyniecki, Gusocenko, Pielach, Budzyński Ż - Głaz (59. Słotwiński Ż), Szczotka, Maksymiuk, Kalita (65. Tetych), Pożak (59. Olszak) - Nowak Ż.  Sędziował: Mirosław Górecki z Katowic.