Socha: O defensywę jestem spokojny. Idę o zakład

- Mamy mocną linię defensywną. Spokojnie możemy myśleć o grze na zero z tyłu. Nawet założyliśmy się z trenerami, że stracimy nie więcej niż pięć bramek na wiosnę - mówi Paweł Socha. Bramkarz został wypożyczony zimą z Górnika Łęczna. O miejsce w składzie będzie musiał walczyć m.in. z doświadczonym Krzysztofem Żukowskim.
- Do rundy wiosennej jestem bardzo dobrze przygotowany. Chyba jak nigdy. Przecież jeden okres przygotowawczy, w tym dwa zgrupowania, spędziłem w Górniku Łęczna pod okiem trenera Arkadiusza Onyszko. Zaraz po tym zostałem oddany do Motoru i tutaj też solidnie pracowałem. Taka intensywność może tylko pozytywnie wpłynąć na moja formę - mówi Paweł Socha, nowy nabytek Motoru Lublin - wypożyczony z ekstraklasowego Górnika Łęczna.

Socha poprzednią rundę spędził też na wypożyczeniu. Był mocnym punktem Lublinianki, która była jedną z rewelacji rozgrywek i nawet przez pewien czas przewodziła stawce trzecioligowców. Ostatecznie po 19 meczach jest na piątym miejscu. Socha zagrał we wszystkich spotkaniach klubu z Wieniawy i przepuścił tylko 13 bramek co jest najlepszym wynikiem defensywy w III lidze (tyle bramek stracił też Motor i Resovia). W aż dziewięciu spotkaniach golkiper zachował czyste konto. - To na pewno zaprocentuje na wiosnę, bo zyskałem dużą pewność siebie - zapewnia Socha.

Kłopoty bogactwa

Jednak o miejsce w składzie na pewno nie będzie łatwo. Jesienią miedzy słupkami stał Krzysztof Żukowski, który rozegrał 15 spotkań i był mocną stroną ekipy z Lublina. Jest też trzeci, czyli Maciej Zagórski. Jego atutem jest to, że ma status młodzieżowca, a w każdym meczu musi występować dwóch zawodników do 21 roku życia. Zagórski zagrał w czterech spotkaniach, głównie wtedy gdy kontuzjowany był Żukowski. Właśnie ze względu na niepewną sytuację zdrowotną rutynowanego bramkarza klub szukał kolejnego zawodnika na tę newralgiczną pozycję. Sztab szkoleniowy chce mieć pewność, że w najważniejszych meczach ligowych będzie miał do dyspozycji doświadczonego golkipera. - Lepiej mieć problem bogactwa. Mamy trzech dobrych bramkarzy i będziemy się starać, żeby każdy był wykorzystany. Na pewno nie będą grali do pierwszego błędu, bo każdy musi dostać szansę na rehabilitację, ale zdają sobie z tego sprawę, że dziś gra jeden a za chwilę może grać drugi - zaznacza Tomasz Złomańczuk, trener Motoru nie zdradzając jednak kto stanie miedzy słupkami w pierwszym ligowym spotkaniu z Tomasovią. Socha dodaje: - To dobrze, że konkurencja jest spora. Dzięki temu możemy się rozwijać, bo jak ma się zagwarantowane miejsce w składzie to człowiek czuje się zbyt pewnie i przychodzi stagnacja. Teraz muszę na każdym treningu udowadniać, że należy mi się miejsce w składzie. Rywalizacja odbywa się jednak w zdrowej atmosferze.

Socha po grach kontrolnych chwali swoich partnerów z linii obrony. Przekonuje, że Motor ma solidny i doświadczony blok obronny i wymienia Artura Gieragę, Damiana Falisiewicza czy młodego, ale utalentowanego Aleksandra Komora. - Spokojnie z nimi możemy myśleć o grze na zero z tyłu. Nawet założyliśmy się z trenerami, że stracimy nie więcej niż pięć bramek na wiosnę - śmieje się Socha.

Cel? Ekstraklasa

Socha ma jedną przewagę nad Żukowskim. Mimo, że jest sześć lat młodszy od niego ma za sobą już debiut w ekstraklasie w barwach Górnika Łęczna, którego jest wychowankiem. W poprzednim sezonie zagrał w ostatniej kolejce z GKS Bełchatów. Wszedł w doliczonym czasie gry zastępując Sergiusza Prusaka, wielu myślało, że popularny "Serek" tym samym, żegna się z Łęczną. Jednak podpisał on kontrakt z klubem na kolejny sezon. - Smak ekstraklasy poznałem już w Koronie Kielce, gdzie parę razy usiadłem na ławce rezerwowych. Wiadomo, że to jest mój cel - inna presja i znacznie większe pieniądze. Myślałem, że już teraz uda się zostać w Łęcznej, ale trener Jurij Szatałow uznał, że powinienem na wiosnę grać. Miałem zostać wypożyczony do jakiegoś zespołu z pierwszej ligi, ale mieli już dopięte kadry. Motor to jednak bardzo dobra opcja dla mnie. Atmosfera na trybunach jest wspaniała i są wielkie oczekiwania z którymi musimy się zmierzyć, a to pomaga w podnoszeniu umiejętności - zapewnia Socha.

Nowy bramkarz Motoru zna też smak awansu do wyższej ligi. Udało się to w Górniku Łęczna w sezonie 2013/14. Zagrał wtedy w pierwszych trzech kolejkach sezonu I ligi. - Uczucie jest niesamowite. Ogromna satysfakcja i radość. Życzę sobie jak najwięcej awansów i nigdy spadków. Oby z Motorem udało się już w czerwcu - kończy Socha.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU