Trener KKS Olsztyn: To był naprawdę udany sezon

- Biorąc po uwagę nasz skład, kontuzje Anny Todys i Iwona Polak, zawieszenie Anety Burandt, to uważam, że zajęliśmy bardzo wysokie, piąte miejsce - mówi Tomasz Sztąberski, trener KKS Olsztyn.
Koszykarki KKS-u Olsztyn w miniony weekend zakończyły zmagania w pierwszej lidze. Podopieczne trenera Tomasza Sztąberskiego w dwumeczu uległy ekipie Mon-Polu Płock 0:2. I mimo, że olsztynianki nie zagrają o awans do ekstraklasy, to są zadowolone z sezonu. Główny cel, czyli utrzymanie w pierwszej lidze, został osiągnięty. KKS został sklasyfikowany na piątym miejscu.

Rozmowa z Tomaszem Sztąberskim, trenerem KKS Olsztyn.

Mateusz Lewandowski: Jak pan ocenia tegoroczny sezon w wykonaniu zespołu?

- Z racji budżetu przez długi czas będziemy ograniczać się tylko do takich celów, jak utrzymanie w I lidze. Nasz ostatni rywal [Mon-Pol Płock], co sezon ma nowe zawodniczki. My przede wszystkim chcemy bazować na wychowankach. Jeżeli ktoś się do nas zgłosi i zgodzi się na nasze warunki, to jesteśmy na takie propozycje bardzo otwarci. Nie tolerujemy jednak dziewczyn, które chcą się tylko dobrze bawić i nie pracować ciężko na naszych treningach. Biorąc po uwagę nasz skład, kontuzje Anny Todys i Iwona Polak, zawieszenie Anety Burandt, to uważam, że zajęliśmy bardzo wysokie miejsce.

Który mecz był najlepszy w wykonaniu KKS-u?

- To dwa zwycięskie spotkania z AZS-em Uniwersytetem Gdańskim [64:49 oraz 63:60]. Ten zespół jest bardzo groźny, ponieważ ich trzon stanowią wychowanki. Ale każde zwycięstwo w pojedynkach z zespołami w pierwszej lidze bardzo nas cieszy. W pamięci tkwią mi jednak bardziej spotkania przegrane, a zwłaszcza z Liderem Pruszków [77:79]. Prowadząc na sześć sekund przed końcową syreną, przegraliśmy spotkanie po dogrywce oraz straciliśmy do końca sezonu Iwonę Polak. Żałujemy też spotkania z Basketem Bydgoszcz, gdzie byliśmy blisko odniesienia zwycięstwa [69:72].

A jaka była wasza największa bolączka w tym sezonie?

- Naszym problemem była krótka ławka rezerwowych. Młodzież nie ma jeszcze tak dużego doświadczenia, jak najstarsze zawodniczki. Dlatego, w porównaniu do reszty ekipy, nie przebywały one tak dużo na parkiecie. Mimo wszystko dawały sobie radę. Gdybyśmy dysponowali większym budżetem, to moglibyśmy dokonywać większych roszad w naszym składzie. Jestem jednak zadowolony z tego, co osiągnęliśmy.

Jest pan w stanie wyróżnić indywidualnie którąś zawodniczkę?

- Przede wszystkim trzeba pochwalić nasze liderki: Alicję Minczewską, Joannę Markiewicz czy Ksenię Zajączkowską. Do tego należy dodać kolejne nasze zawodniczki, które czynią postępy. Są to m.in. Natalia Żukowska oraz Natalia Urabiak. Mniej grały Iwona Polak oraz Anna Todys, ale były to bardzo wartościowe zmienniczki. Pierwsze doświadczenia z seniorską koszykówką przeżyła Kamila Płatek. Nie należy również zapominać o Adriannie Kalinowskiej, która zaliczyła trochę słabszy sezon. Mam nadzieję, że wszystkie te zawodniczki pozostaną one razem z nami na kolejny sezon.

Jakie plany na następny sezon?

- Jeszcze przed świętami wielkanocnymi chciałbym odbyć indywidualne rozmowy z zawodniczkami, aby wiedzieć na czym stoimy. Każda z nich może mieć bowiem różne plany na przyszłość. Gdy weźmiemy pod uwagę nasze występy w pierwszej lidze, tegorocznych sezon był dla nas jednym z najbardziej udanych w naszej historii.