Diamentowe dziennikarskie gody red. Mieczysława Kruka

Nestor dziennikarstwa na Lubelszczyźnie red. Mieczysław Kruk obchodził piękny jubileusz 60-lecia pracy w zawodzie. Z tej okazji odbyła się miła uroczystość, podczas której otrzymał z rąk wicestarosty świdnickiego Waldemara Białowąsa specjalny list gratulacyjny.
Dlaczego spotkanie odbyło się w Świdniku? Otóż z tego powodu, że Mieczysław Kruk przez cała swoją karierę zawodową był związany z tym miastem. Oczywiście współpracował też z innymi pismami, lubelskimi również, ale to on był założycielem i pierwszym redaktorem naczelnym "Głosu Świdnika". Poza tym przez wiele lat jego głos był najbardziej rozpoznawalnym głosem w mieście, gdyż stworzył i prowadził także zakładowy radiowęzeł w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego. To jeszcze nie wszystko, bo był również wieloletnim spikerem na meczach Avii, która zaliczała się wtedy do sportowych potęg. Komentował m. in. walki bokserskie z występami takich tuzów jak Henryk Kukier, Waldemar Kowalski i Ryszard Petek na czele, mecze siatkarskie z udziałem wielkich gwiazd - Tomasza Wójtowicza, Lecha Łasko, Henryka Siennickiego, a także piłkarzy nożnych. Oprócz sportu wielką jego pasją była kultura, a szczególnie film. To on był twórcą i wieloletnim szefem pierwszego w Świdniku DKF-u pod nazwą "Dodek", a potem kierownikiem bardzo popularnej wówczas klubokawiarni Ikar, gdzie odbywały się koncerty.

Redaktor Kruk mimo słusznego wieku jest w znakomitej formie intelektualnej. Ma wiele planów na przyszłość - bez przerwy szpera w swoim bogatym archiwum i stale coś pisze. Podczas spotkania w starostwie powiatowym w Świdniku jak z rękawa sypał wspomnieniami z lat przedwojennych, okupacji hitlerowskiej, aż po dzień dzisiejszy, jak również pysznymi dykteryjkami. Poza tym bezbłędnie rozpoznawał postaci na starych fotografiach, których oprócz niego nikt by już nie zidentyfikował. - Sam nie wiem kiedy to zleciało i dziękuję za miłe przyjęcie - mówił wzruszony jubilat. - Najważniejsze, że kochałem i kocham to co robię. Z drugiej strony podobno w tym fachu najtrudniejsze jest pierwsze 80 lat, a potem to już samo idzie - zakończył z humorem. I tego się trzymajmy, a red. Krukowi należy życzyć przede wszystkim dużo zdrowia, bo jeśli chodzi o teksty, to one są zawsze udane.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU