Trenerzy ROW-u Rybnik i Polonii Bytom prawie pokłócili się o piłkarza

Po meczu ROW-u 1964 Rybnik z Polonią Bytom trenerzy obu zespołów opowiadali o Jacku Broniewiczu. Obrońca niechciany przez Ireneusza Kościelniaka w Polonii stał się ważnym ogniwem drużyny Dietmara Brehmera.
Facebook? » | A może Twitter? »


Doświadczony obrońca występował w Polonii Bytom w sumie przez siedem sezonów, z przerwami na grę w Polonii Warszawa i Podbeskidziu Bielsko-Biała.

Tuż przed zimowym zgrupowaniem trener bytomian Ireneusz Kościelniak poinformował, że rezygnuje z usług Broniewicza. Jak tłumaczył, miało to mieć związek z nadprogramowymi kilogramami o które w przerwie zimowej wzbogacił się defensor.

Pomocną rękę wyciągnął dawny kolega z boiska, a obecnie trener ROW-u 1964 Rybnik Dietmar Brehmer. Broniewicz na zasadzie półrocznego wypożyczenia trafił do jego drużyny. - Doskonale go znam, grałem z nim i prowadziłem go jako trener. Wiem jak jest zbudowany. Gdy rozbierze koszulkę, wygląda jak gladiator. Jest zawodnikiem, moim zdaniem, gotowym na grę w drugiej lidze, a w dwóch pierwszych meczach zagrał na bardzo wysokim poziomie. Szkoda, że złapał ósmą żółtą kartkę i nie mógł wystąpić przeciwko Polonii - mówi Brehmer.

Swojej zimowej decyzji od razu starał się bronić Ireneusz Kościelniak. - Te jego żółte kartki to nie jest przypadek, jest ich sporo. Wiąże się to z tym, że motoryka tego zawodnika przez jego wagę nie jest taka, jaka powinna być. Nie podważam jego doświadczenia i autorytetu. Jednak w momencie kiedy pozyskaliśmy Mateusza Słodowego i Petera Janosika i obaj ci zawodnicy zagrali bezbłędnie w pierwszych meczach, uważam, że transfer Broniewicza jak najmniej nas dotyka - mówi trener Polonii.

Dietmar Brehmer broni jednak popularnego "Bronka". - W grudniu po kontuzji miał problemy z wagą, ale ja cieszę się z jego pozyskania. Jest to zawodnik regulujący tempo gry, a takich graczy na poziomie drugiej ligi ze świeczką szukać - ocenia trener rybniczan.