Wielki mecz Polskiego Cukru. Mistrz Polski pokonany! [ZDJĘCIA]

Torunianie wygrali ze Stelmetem Zielona Góra w znakomitym meczu: pełnym koszykarskich popisów, taktyki, kreatywności, dramaturgii, zwrotów akcji.
Trudno jednoznacznie postrzegać jakiekolwiek mecze sportowe pod kątem "najlepszych", bo i trudno ustalić takie kryteria. Niedzielny pojedynek Polskiego Cukru i Stelmetu był jednak z pewnością wyjątkowy - z kilku powodów.

Nigdy wcześniej mecz Polskiego Cukru nie przyciągnął do Areny Toruń tak wielu kibiców. Nigdy wcześniej nie było w kluczowych momentach spotkania tak głośno. I nigdy wcześniej nie było również aż tak ciekawie. To, jak wielkie panowało napięcie widać było po zakończeniu spotkania, kiedy torunianie ściskali się tak, jakby właśnie skończyli z powodzeniem morderczą serię fazy play-off. Mieli do świętowania pełne prawo, bo pojedynek ze Stelmetem był właśnie taki, z jakich kiedyś słynęła polska liga w najważniejszej fazie sezonu - ciekawy, chwilami z zaskakującymi zwrotami, bez momentów znudzenia.

To ile sił obie drużyny włożyły w ten mecz widać było w ostatniej minucie, kiedy większość koszykarzy na parkiecie wręcz słaniało się ze zmęczenia - nawet ci, którzy na problemy kondycyjne nigdy nie narzekają.

Polski Cukier wygrał, bo stopniowo w meczu dominował coraz bardziej pod tablicami. Miał oczywiście wielu bohaterów. Danny Gibson przedzierał się przez defensywę faulujących go rywali jak przez zasieki. Michał Michalak wprowadzał do gry element szaleństwa - bo w tych kategoriach trzeba traktować jeden z ważnych rzutów za trzy punkty. Zaskakująco wiele drużynie dawał Tomasz Śnieg. Jednak kluczowa była walka pod tablicami.

To był mecz Stevana Milosevicia. Potężny środkowy schodząc z parkietu wyglądał trochę tak, jakby za chwilę miał położyć się na boisku i już tak pozostać przez najbliższych kilka godzin - nigdy w tym sezonie nie włożył w spotkanie tak wiele siły, jak w niedzielę. Pod własnym koszem był jak 212-centymetrowa zapora nie do przebicia. Żaden z podkoszowych Stelmetu nie kwapił się do gry przeciw niemu; również rozgrywający wiedzieli, że nie ma to sensu. W ataku Milosević też zadziwiał - rzutami niczym po piruetach, wyczuciem zbiórek, wsadem wykonanym z takim impetem, że można było obawiać się o trwałość konstrukcji kosza.

Gdzieś w cieniu Milosevicia (18 punktów, 13 zbiórek) był Krzysztof Sulima. On też pracował za dwóch. Pomagał w defensywie, bronił równie skutecznie przeciwko graczom silnym jak niskim i szybkim. Akcja, w której najpierw ściągnął na siebie przeciwników, by w tłoku oddać piłkę pod sam kosz była majstersztykiem - tym bardziej, że z takiej finezji Sulima nie słynie. W niedzielę pokazał, iż jego koszykówka to nie tylko siła i ogromne poświęcenie.

Doskonałe spotkanie zaliczył też Markeith Cummings, którego loty nad obręczą wprowadzały mecz w zupełnie nowy wymiar. Amerykanin raz wykorzystał znakomite podanie Danny Gibsona i włożył piłkę nad rywalami. W innej sytuacji wsadził ją jeszcze bardziej efektownie - mimo wyciągniętych rąk i desperackiej próby obrony.

Stelmet nie rozczarował. Grał na swoim wysokim poziomie. Łukasz Koszarek widział wszystko, Mateusz Ponitka był wulkanem energii. Tylko podkoszowi wyraźnie zderzyli się ze ścianą w postaci Milosevicia i Sulimy. Kwartet Szewczyk-Moldoveanu-Hrycaniuk-Borovnjak w sumie zaliczył 23 punkty i 5 zbiórek. Nawet jeśli doliczyć to tego akcje Nemanji Djurisicia (10 punktów, 3 zbiórki) widać, jak bardzo mecz zdominowali podkoszowi Polskiego Cukru.



Polski Cukier - Stelmet 83:80

Kwarty: 28:23, 9:19, 20:23, 26:15

Polski Cukier: Milosević 18, Cummings 16, Michalak 12, Śnieg 11, Gibson 9, Sulima 8, Denison 7, Kornijenko 2, Bochno 0.