Niemocy Górnika ciąg dalszy. Porażka łęcznian z Zagłębiem

Czarna seria piłkarzy Górnika trwa. Łęczniane po raz czwarty z rzędu zeszli z boiska pokonani. Tym razem nie sprostali u siebie Zagłębiu Lubin. W tej sytuacji wygląda na to, że zespół trenera Jurija Szatałowa czeka dramatyczna batalia o utrzymanie się w ekstraklasie.
Gospodarze przystąpili do tego meczu pod dużą presją. Zresztą nie ma się czemu dziwić, bo przegrali ostatnie trzy spotkania, a do końca rundy zasadniczej, poza potyczką z Zagłębiem nie bardzo jest z kim wygrywać. Oczywiście ogranie lubinian też nie było sprawą prostą, a okazało się wręcz niemożliwe. Potem czekają Górnika mecze z Cracovią na wyjeździe i Lechem Poznań u siebie. Drugi trener łęcznian Andrzej Rybarski dowodził, że ostatni mecz z Jagiellonią w Białymstoku był najsłabszy w sezonie i teraz trzeba z tego wyciągnąć wnioski, aby się taka klapa znowu nie powtórzyła. Jak widać nie bardzo się to udało.

W stosunku do ostatniego spotkania w zespole gospodarzy zaszły cztery zmiany. Po raz pierwszy w tym roku zagrał Leandro, ponadto od pierwszych minut wystąpił Tomasz Nowak, a także wrócili Grzegorz Piesio i Jakub Świerczok. Pierwszy po wyleczeniu kontuzji, a Świerczok po pauzie za żółte kartki. Zabrakło natomiast narzekającego na uraz Przemysława Pitrego.

Początek meczu był dość chaotyczny w wykonaniu obu drużyn. Żadna ze stron nie potrafiła stworzyć zagrożenia pod bramką rywala.

W zasadzie pierwszy strzał na bramkę łęczninie oddali w 25. minucie. Uderzał Nowak, ale była to bardzo kiepska próba. Po chwili na strzał zdecydował się Grzegorz Bonin, tym razem już lepszy, lecz bramkarz Zagłębia nie miał najmniejszych problemów ze złapaniem piłki. Górnik zaczął powoli dochodzić do głosu, a potężną bombę na bramkę lubinian posłał Świerczok, niestety chybił.

W 36. minucie to jednak goście cieszyli się z prowadzenia. Z 15 metrów na bramkę gospodarzy strzelił Filip Starzyński, Dziugas Bartkus sparował piłkę w bok, ale doszedł do niej Krzysztof Piątek i skierował ją do siatki.

W końcówce pierwszej części gry oba zespoły miały jeszcze okazje do zdobycia gola - Świerczok minimalnie przestrzelił, a po uderzeniu Cotry piłka trafiła w słupek bramki Górnika.

Przed drugą połową trener Szatałow dokonał zmiany - miejsce Krzysztofa Danielewicza zajął Paweł Sasin. Nie na wiele się to jednak zdało, bo już w 51. minucie gospodarze stracili drugiego gola. Krzysztof Piątek pięknie obsłużył Jarosława Kubickiego, a ten w pełnym biegu strzelił między nogami Bartkusa i piłka zatrzepotała w siatce.

Łęcznianie nie załamali się jednak, walczyli i starali się strzelić kontaktową bramkę. W 65. minucie, po dośrodkowaniu Sasina bliski szczęścia był Świerczok, ale po raz kolejny tego dnia spudłował. Tuż przed końcem spotkania strzałem głową próbował pokonać bramkarza gości Bartosz Śpiączka, ale Martin Polacek wybił piłkę na rzut rożny. Wygrało więc Zagłębie i trzeba przyznać, że zasłużenie, bo to jednak oni kontrolowali w tym spotkaniu przebieg wydarzeń na boisku.

W następnej kolejce - 2 kwietnia Górnik zmierzy się pod Wawelem z Cracovią.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Górnik Łęczna 0

Zagłębie Lubin 2 (1)

Bramki: Krzysztof Piątek (36.), Kubicki (51.)

Górnik: Bartkus - Mierzejewski, Pruchnik, Bożić, Leandro - Bogusławski (67. Tymiński) - Bonin, Danielewicz (46. Sasin), Nowak, Piesio - Świerczok (79. Śpiączka).

Zagłębie: Polacek - Todorovski, Dąbrowski, Guldan, Cotra - Kubicki Ż, Łukasz Piątek - Janoszka (75. Janus), Starzyński (82. Rakowski), Woźniak - Krzysztof Piątek (88. Papadopulos).

Sędziował: Daniel Stefański z Bydgoszczy.

Widzów: 3011