Skra wygrała szalony mecz w Gliwicach. Juniorzy stali się mężczyznami

Siedem goli, samobójcza bramka w pierwszej minucie, wymiana ciosów i zwycięstwo - takich meczów się nie zapomina. Skra Częstochowa wygrała w sobotę wyjazdowy pojedynek z Piastem II Gliwice.
Mecz, który zapowiadał się jak jeden z wielu, okazał się wyjątkowy - rzadko traci się bramki w 1. minucie po strzale samobójczym. - Winy Adriana Musiała tu nie było, on ratował sytuację po błędzie Sławka Woldana, ale już nic nie mógł zrobić - mówi trener Skry Jakub Dziółka.

W 7. min było już 1:1 po golu Dawida Niedbały. Potem skrzacy objęli prowadzenie, by znów oddać je rywalom a na koniec cieszyć się ze zdobycia trzech punktów. Trzecie i czwartego gola dla częstochowian zdobyli Mularczyk i Tomczyk.

Kto strzelił drugą bramkę?

- Nie wiem - przyznaje trener Jakub Dziółka. - Emocji było tyle, że się pogubiłem. Brawa dla chłopaków za walkę do końca. Mogę powiedzieć, że kilku z nich w tym meczu z juniorów stało się "mężczyznami".

To drugi wiosną mecz Skry i druga wygrana - szanse na występy w nowej, zreformowanej III lidze znacznie wzrosły. Zagra w niej 6 bądź siedem zespołów.

Piast II Gliwice - Skra Częstochowa 3:4 (1:2)

Bramki dla Skry: Niedbała, Witkowski, Mularczyk i Tomczyk

Skra Częstochowa: Kosut - Witkowski, Woldan, Mastalerze, Tomczyk, Musiał, Kowalczyk, Mularczyk (89. Dikof), Nowak, Zaradny (60. Gołuch), Niedbała.