ROW Rybnik - Polonia Bytom 0:1. Jeden dzień mniej odpoczynku nic nie znaczy

Mimo przewagi w pierwszej połowie ROW 1964 Rybnik nie potrafił strzelić gola Polonii Bytom. Piłkarze Ireneusza Kościelniaka wykorzystali jedną z niewielu sytuacji i wygrali w Rybniku 1:0.
Piłkarze z Bytomia dopiero w trzecim wiosennym meczu zdobyli punkty. W Rybniku wygrali 1:0 i zebrali sporo pochwał od swojego trenera. - Chciałbym bardzo podziękować za mecz mojej drużynie. Mieliśmy jeden dzień mniej odpoczynku niż rywale, a boisko było dość grząskie i trzeba było sporo zdrowia na nim zostawić - mówi Ireneusz Kościelniak.

W drugiej połowie bytomianie zagrali agresywniej czego efektem była zdobyta w 52. minucie bramka. - Potem udało się cofnąć i wciągnąć przeciwnika na swoją połowę, ale do końca truchleliśmy o wynik - przyznaje Kościelniak.

Mimo porażek w dwóch pierwszych spotkaniach trener bytomian widzi powody do optymizmu. - Każdy z tych meczów kończył się jednobramkowym zwycięstwem, dziś w końcu to my mogliśmy cieszyć się ze zwycięstwa - mówi Kościelniak.

Piłkarze z Rybnika nie mogą być zadowoleni. - Mieliśmy inny pomysł na grę - mówi Dietmar Brehmer.

Mimo przewagi gospodarze nie potrafili zdobyć gola w meczu derbowym z Polonią Bytom. Po przerwie stracili jedną bramkę i bytomianie dowieźli zwycięstwo do końca. - Przespaliśmy dużą część meczu i nie zgadzam się z tym, że w pierwszej połowie byliśmy lepsi. Traciliśmy kontrolę nad grą i nasze akcje były dość rwane - mówi Dietmar Brehmer.

Po stracie gola trener rybniczan wpuszczał na boisko kolejno Radosława Dzierbickiego, Marka Gładkowskiego i Sebastiana Siwka, wszystkich nastawionych ofensywnie. Skuteczność rybniczan mocno jednak szwankowała. - Ocknęliśmy się po stracie bramki, zawodnicy byli zaskoczeni, że ktoś im może strzelić bramkę i mogą przegrywać. Jakość gry się poprawiła, ale brakowało skuteczności. Mamy teraz trochę czasu na analizę, bo za tydzień wygrywamy walkowerem z Okocimskim Brzesko - podsumowuje trener ROW-u 1964 Rybnik.