Łukasz Burliga w Jagiellonii szuka nowych wyzwań

Jesienią Łukasz Burliga pomógł Wiśle w wysokim zwycięstwie nad Jagiellonią. Teraz będzie chciał wygrać przy Reymonta z drużyną z Białegostoku. - Wybrałem ten klub, bo jest mądrze zarządzany - mówi przed meczem obu drużyn.
Po wygranej z Termalicą Bruk-Bet wszyscy przy Reymonta odetchnęli. - Nie ma nic lepszego niż zwycięstwo. Wygraliśmy przekonująco, choć popełniliśmy sporo prostych błędów. Potrafiliśmy jednak wrzucić czwarty, piąty bieg. Chcę mówić o dobrych stronach, budować moje relacje z piłkarzami na pozytywach - podkreśla Wdowczyk.

54-letni szkoleniowiec zaliczył w Krakowie wejście smoka. Pierwsze zwycięstwo odniósł już po 30 godzinach pracy przy Reymonta. - Nikt nie jest cudotwórcą. Łatwiej mi jednak wytykać piłkarzom błędy po zwycięstwie. Były słabsze momenty, przeciwnik nas doganiał. Przed nami jeszcze dużo pracy, na przykład nad taktyką - przyznaje Wdowczyk.

Wisła wyciągnęła bowiem głowę na powierzchnię, ale wciąż nie może spokojnie oddychać. Nad strefą spadkową ma tylko dwa punkty przewagi.

Kolejna seria do przerwania

Z drugiej strony krakowianie wciąż mają matematyczne szanse na miejsce w grupie mistrzowskiej. Po 27 kolejkach ósme miejsce zajmuje ich najbliższy rywal - Jagiellonia.

Drużyna trenera Michała Probierza poprzedni sezon zakończyła na podium. W tym nie wiedzie się jej tak dobrze. Poniżej oczekiwań prezentuje się zwłaszcza na wyjazdach. Na obcych stadionach zdobyła 14 punktów - gorzej pod tym względem wypada tylko pięć zespołów. Wiosną przegrała już różnicą czterech bramek w Warszawie i Gdańsku. Tyle że zdarzyło się jej też wygrać z Lechem, a Wisła u siebie spisuje się ostatnio fatalnie. W 13 meczach zdobyła 13 punktów, przy Reymonta nie wygrała od sierpnia.

- Jesteśmy zniecierpliwieni. Chcemy w końcu zdobyć trzy punkty. Na pewno czeka nas trudne spotkanie, ale zwycięstwo z Termalicą dało nam dużo pewności. Mam nadzieję, że potwierdzimy, iż ten mecz był dla nas przełamaniem - mówi Rafał Boguski, pomocnik krakowian.

Grę o zwycięstwo zapowiadają jednak również rywale. - Każda zdobycz jest teraz dla nas na wagę złota. Miejsce w ósemce powinno dać 39, 40 punktów, dlatego każdy musimy szanować. Nie przyjeżdżamy się bronić, chcemy grać o trzy punkty. Wisła na pewno zagra ofensywnie, bo gra u siebie i potrzebuje zwycięstw - przewiduje Burliga.

Z Białegostoku bliżej za granicę

Jeszcze miesiąc temu obrońca był klubowym kolegą Boguskiego. Pół roku przed końcem kontraktu z Wisłą podpisał umowę z Jagiellonią. Nie spotkał go jednak los Radosława Cierzniaka - kluby się dogadały i trafił do Białegostoku już zimą.

- Byłem w Wiśle wiele lat. Chciałem coś zmienić, spróbować czegoś nowego. Pojawiła się fajna oferta. Przemyślałem ją, przeanalizowałem. Wielu zawodników z Jagiellonii odchodzi za granicę, klub jest mądrze zarządzany - tłumaczy decyzję Burliga.

Rzeczywiście ostatnio łatwiej zwrócić na siebie uwagę skautów w zespole z Podlasia. W ostatnich dwóch latach Jagiellonia zarobiła na transferach kilka milionów euro. Patryka Tuszyńskiego i Nikę Dżalamidze sprzedała do tureckiego Rizesporu, Tomasza Kupisza do włoskiego Chievo Verona, Daniego Quintanę do saudyjskiego Al-Ahli. Kiedyś to po piłkarzy Wisły sięgały firmy klasy Borussii Dortmund czy PSV Eindhoven, ale ostatnio tak spektakularnych transferów z Reymonta brak. Największym była sprzedaż Michała Chrapka do Catanii.

Burliga zrobił pierwszy krok, by podążyć drogą Tuszyńskiego i Kupisza - wywalczył miejsce w składzie Jagiellonii. Dziś zagra z nią przy Reymonta. Po raz pierwszy wybiegnie na ten stadion w koszulce innego klubu. - Cieszę się na ten mecz, zobaczymy, jak przyjmą mnie kibice. Przyjeżdżam z sentymentem, ale przed spotkaniem nie będę robił niczego ekstra. Czy będę świętował po golu? Najpierw trzeba go strzelić. Ale po tylu latach w Wiśle chyba nie wypadałoby mi się cieszyć - mówi.

Początek dzisiejszego meczu o godz. 20.30. Transmisja w Canal+ Sport, relacja na krakow.sport.pl.