Sport.pl

Indykpol AZS powalczył z Resovią tylko w pierwszym secie

Mistrz Polski, który gra o wejście do finału Plusligi, okazał się za mocny dla drużyny z Olsztyna. Trener AZS-u Andrea Gardini dał szansę rezerwowym, ale i to nie pomogło.
Przyjazd mistrza Polski do Olsztyna przyciągnął jak zwykle wielu kibiców. Nie przeszkodziło nawet to, że spotkanie odbywało się w środku tygodnia o późnej porze, bo pierwszy gwizdek sędziego wybrzmiał dopiero kwadrans przed godz. 21.

Początek spotkania należał do gospodarzy. Po asie serwisowym Miłosza Zniszczoła olsztyński zespół prowadził 2:0. Zagrywkami nękał rywali także drugi z środkowych AZS - Thomas Koelewijn. Przy stanie 7:3 dla Indykpolu, trener Andrzej Kowal poprosił o pierwszy czas dla swoich zawodników. Niewiele to pomogło, bo po przerwie skutecznym blokiem popisali się olsztynianie, którzy zatrzymali Oliega Achrema na lewym skrzydle.

Resovia szybko opanowała jednak nerwy i w kolejnych minutach zmniejszyła stratę do AZS-u do jednego punktu (8:9), a jeszcze przed drugą przerwą techniczną po raz pierwszy wyszła na prowadzenie 15:14. Olsztynianie zdołali jeszcze wyrównać (19:19), ale ostatecznie przegrali pierwszą partię do 23.

Początek drugiego seta to wyrównana gra obu drużyn. Indykpol AZS zdołał jednak odskoczyć rywalom i na pierwszej przerwie technicznej prowadził 8:5. Resovia stopniowo zaczęła odrabiać straty, aż doprowadziła do remisu 13:13, a po asie serwisowym Fabiana Drzyzgi, wyszła na prowadzenie 14:13. Na tym nie koniec, bo rzeszowianie zdobywali kolejne punkty i na drugiej przerwie technicznej prowadzili 16:13.

Zablokowanego po raz kolejny Pawła Adamajtisa zmienił młody Leszek Wójcik, ale niewiele to zmieniło, przestój AZS-u trwał. Na boisko wszedł również drugi rozgrywający zespołu z Olsztyna Krzysztof Bieńkowski. Dopiero po jego wystawie Marcin Waliński zdołał zdobyć 14 punkt dla Indykpolu AZS, ale Resovia miała tych punktów już 19. Ostatecznie drużyna z Podkarpacia pewnie wygrała drugi set 25:17.

W kolejnej partii gracze z Rzeszowa nie zwalniali tempa. Od początku objęli prowadzenie (4:1). Trener Indykpolu AZS szybko zdecydował się zdjąć z boiska Pawła Adamajtisa, który wrócił w trzecim secie na boisko. Leszek Wójcik, który we wcześniejszej partii nie błysnął, ponownie miał szanse pokazać się z dobrej strony. Młody siatkarz zaczął od dwóch skutecznych bloków.

Niewiele to pomogło, bo Resovia w kolejnych akcjach powiększała swoją przewagę. Na drugiej przerwie technicznej prowadziła 16:11. Ostatecznie trzeci set rzeszowianie wygrali 25:17, a cały mecz 3:0.

MVP: Dmytro Paszycki

Indykpol AZS Olsztyn - Resovia Rzeszów 0:3 (23:25, 17:25, 17:25)

Indykpol AZS: Woicki, Bednorz, Zniszczoł, Waliński, Koelewijn, Adamajtis, Potera (l) oraz Bieńkowski, Wójcik, Zajder

Resovia: Drzyzga, Achrem, Paszycki, Jaeschke, Holmes, Kurek, Ignaczak (l) oraz Penczew, Dryja

Więcej o: