To już koniec OrlenLigi w Ostrowcu?

Wszystko wskazuje na to, że drugi sezon siatkarek KSZO w najwyższej klasie rozgrywkowej będzie jednocześnie ostatnim. Nadzieja jedynie w łaskawości PZPS.
Trudno się było spodziewać, że totalnie przebudowany i odmłodzony ostrowiecki zespół będzie po rundzie zasadniczej zajmował miejsce w środku tabeli. Ale końcowy bilans (tylko 9 punktów, aż 20 porażek) można uznać za rozczarowanie. - W wielu meczach zwyczajnie zabrakło doświadczenia, w innych - umiejętności. Ale nigdy nie zabrakło ambicji i woli walki. Dziewczyny nie stoją w miejscu, robią postępy, to na pewno zaprocentuje, jeśli nie teraz, to w niedalekiej przyszłości - przekonuje trener Dariusz Parkitny. Przyszłość KSZO rysuje się jednak w czarnych barwach. Główny powód do niepokoju to niespełnienie wymogu pięciu wygranych w fazie zasadniczej. A to warunek stawiany przez PZPS klubom aspirującym do gry w Orlen Lidze. - Jeśli związek uzna, że nie zasługujemy na miejsce w niej, to będziemy to musieli uszanować. Zauważmy jednak, że to my, czyli zespoły z dołu tabeli, "dajemy" zawodniczki do reprezentacji. W czołowych klubach grają albo zagraniczne siatkarki, albo obecne kadrowiczki. Idealnym przykładem dziewczyny, która wybiła się przez grę w Ostrowcu, jest Kamila Ganszczyk - zauważa Mariusz Rokita, wiceprezes KSZO do spraw siatkówki, członek zarządu ŚZPS.

W tym roku decyzja siatkarskiej centrali będzie wyjątkowo trudna. Akces występów w zamkniętej, na tę chwilę, Orlen Lidze zgłosiły aż cztery kluby z jej zaplecza (ŁKS, Wisła Warszawa, Karpaty Krosno, Budowlani Toruń). - Jeśli już pozwolić któremuś zespołowi na awans, to tylko mistrzowi pierwszej ligi. Jakim prawem domaga się tego na przykład klub, który zajął czwarte miejsce? - pyta szkoleniowiec KSZO. - Podobnie jak w ubiegłym roku rozpoczęła się nagonka pierwszoligowców na nasz zespół? Wtedy naszej degradacji domagał się Zawisza Sulechów, teraz Wisła. To żenujące, każdy powinien się zająć swoimi sprawami - denerwuje się Parkitny.

Powodów do frustracji ma zresztą ostatnio dużo więcej. Kilka tygodni temu na oficjalnym profilu facebookowym Stowarzyszenia Kibiców "KSZO-Maniacy" wdał się w pyskówkę z jego prezesem, głośno domagającym się dymisji szkoleniowca. Urażeni kibice w trakcie meczu z Atomem Treflem Sopot wywiesili transparent z napisem "Jaki trener, taki doping" i zaprzestali wspomagania swojego zespołu. - Chcieli decydować o wewnętrznych sprawach w klubie, a to nie jest ich rola. Osobiste ambicje okazały się jednak ważniejsze. Trener Parkitny wykonuje bardzo dobrą pracę i nie ma mowy o jego zwolnieniu - podkreśla Rokita.

Więcej o: