1:0 dla Cracovii w finale Polskiej Hokej Ligi

Droga jeszcze długa, ale krakowianie nieśmiało wyciągnęli rękę po złoto. W pierwszym meczu finałowym Polskiej Hokej Ligi wygrali z GKS-em Tychy 3:1.
Tyle że zwycięstwo wcale nie przyszło łatwo. Przed końcem pierwszej tercji na prowadzenie wyszli goście. Błąd obrońców wykorzystał Łukasz Sokół. Ale potem krążek wpadał już tylko do siatki drużyny z Tychów. Najpierw po uderzeniu Patrika Svitany odbił go Petr Szinagl i w ten sposób zaskoczył bramkarza. Potem Stefan Zigardy obronił strzał Macieja Kruczka, ale nie poradził sobie z dobitką Filipa Drzewieckiego. Na koniec efektowną akcję Szinagla wykończył Krystian Dziubiński.

Krakowski klub zapowiadał mecze Cracovii z GKS-em jako "starcie mistrzów". Wydawało się jednak, że w korzystniejszej sytuacji są goście. Tyszanie w półfinale bez kłopotu wyeliminowali Podhale Nowy Targ i mieli więcej czasu na przygotowania. Bo krakowianie długo męczyli się z Ciarko PBS-em Bank Sanok. - Nie wiem, czy to będzie miało znaczenie. Musimy po prostu wyjść na lód i wygrać - powtarzał Rudolf Rohaczek, trener Cracovii.

Drugi mecz w Krakowie zostanie rozegrany już we wtorek (godz. 18.30). Potem rywalizacja przeniesie się do Tychów. Mistrzem będzie ta drużyna, która wygra cztery razy.

Comarch Cracovia - GKS Tychy 3:1

Tercje: 0:1, 2:0, 1:0

Bramki: 0:1 Sokół (18.), 1:1 Szinagl (23.), 2:1 Drzewiecki (40.), 3:1 Dziubiński (51.)