Sport.pl

Cracovia - Legia. Niepotrzebne nerwy w szlagierze przy Kałuży

Trener Jacek Zieliński winę za porażkę Cracovii z Legią zrzucił po części na sędziego. Szlagier kolejki wzbudził dużo niezdrowych emocji, ale poza tym nie rozczarował.
Wrzało jeszcze długo po ostatnim gwizdku. Kibice do sędziów krzyczeli "złodzieje" i niestety w tę retorykę wszedł też trener Cracovii. Zieliński na konferencji prasowej pojawił się wzburzony, a o arbitrze Bartoszu Frankowskim mówił dużo złego. - Maszeruję na trybuny za jego nieudolność. Swoje błędy równa tym, że wyrzuca trenera, a sam ma czyste rękawiczki! - pieklił się szkoleniowiec.

Chodziło przede wszystkim o sytuację z końcówki, po której Legia zdobyła zwycięskiego gola. Tuż po tym, jak Aleksandar Prijović trafił do siatki, Mateusz Cetnarski naskoczył na sędziego z pretensjami. Był przekonany, że chwilę wcześniej został sfaulowany. Od tamtej chwili aż do ostatniego gwizdka było nerwowo, a trener Zieliński ostatecznie został wyrzucony na trybuny.

- No, panowie, przecież też byliście na meczu! - mówił trener do dziennikarzy i stwierdził, że rywal "wyciął" Cetnarskiego. - Niech mi ktoś powie, że to było czyste zagranie! Zresztą sędzia puścił parę takich fauli, po których w zasadzie staliśmy i czekaliśmy na gwizdek.

Kłopot w tym, że to, o czym mówił trener, wcale nie było takie oczywiste. Cetnarski faktycznie przewrócił się po interwencji Jakuba Rzeźniczaka, ale wygląda na to, że sędzia akurat w tej sytuacji nie popełnił błędów.

Inna sprawa, że podjął też kilka innych kontrowersyjnych decyzji. Potem jeszcze oliwy do ognia dolał jeszcze współwłaściciel Legii. - Rzeczywiście sędzia pomagał Legii, ale to nie nasza sprawa - miał powiedzieć Maciej Wandzel. Te słowa w jednym z portali społecznościowych skomentował nawet Zbigniew Boniek. "Żałosne!" - napisał prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Ostatecznie mimo atmosfery nerwów i oskarżeń krakowianie nie stracili miejsca na podium, a mimo porażki zebrali dużo pochwał. "Panowie, byliście lepsi" - napisał na Facebooku Łotysz Deniss Rakels, który zimą odszedł z Cracovii do Reading FC. I dokładnie to samo śpiewali kibice po zakończeniu meczu. - Jestem dumny ze swoich piłkarzy - oznajmił trener Zieliński. Wielu powodów do narzekania na zawodników faktycznie nie miał. Niby przegrali, ale znów udowodnili, że należą do ścisłej ligowej czołówki i potrafią postawić się faworytom.