Sport.pl

Misja trenera Mariusz Rumaka: Jak reanimować piłkarski Śląsk?

Mariusz Rumak, nowy trener Śląska, chce, aby kibice i mieszkańcy Wrocławia byli dumni z klubu. Ale najpierw musi uratować go przed degradacją z ekstraklasy.
Śląsk musi bronić się przed spadkiem - w takiej sytuacji wrocławski klub nie był już od dawna. Od wielu też lat nie zdarzyło się, że w trakcie jednego sezonu Śląsk zatrudniał czwartego trenera. A tak się właśnie dzieje.

Misję ratowania ekstraklasy właściciele Śląska powierzyli najmłodszemu trenerowi w stawce. Zespół przejął Mariusz Rumak.

Przypadki Rumaka

38-letni Rumak choć trenerem jest młodym, ma na swoim koncie pracę w ekstremalnych warunkach. Jako szkoleniowiec Lecha Poznań walczył o mistrzostwo kraju i awans do fazy grupowej Ligi Europy. Pracę z Lechem zakończył z dwoma wicemistrzostwami Polski, ale i nieudanymi występami w europejskich pucharach. Później walczył o ekstraklasowy byt z Zawiszą Bydgoszcz. Przejął drużynę rozbitą, będącą na dnie tabeli. Mimo świetnego początku spadł z Zawiszą do pierwszej ligi. Do utrzymania zabrakło mu trzech punktów.

Nowy trener na początku swojej pracy przy Oporowskiej w obawie o zbyt dużą dezorganizację drużyny wykluczył jakiekolwiek rewolucje. Rumak podkreślał, że Śląsk ma dobrych piłkarzy, a ciągu miesiąca nie da się zapomnieć gry w piłkę. I tłumaczył, że Śląsk to żywy organizm, w którym nie można wiele zmieniać, bo nie ma na to czasu, a łatwo można coś zepsuć. Ewentualne większe zmiany zapowiedział latem. Wtedy będzie czas, aby popracować z drużyną, wpoić w piłkarzy swoją wizję gry.

Pytany o porównanie ówczesnej sytuacji Zawiszy z obecnym kryzysem Śląska przyznał, że sytuacja jest diametralnie inna, gdyż w szatni wrocławskiej drużyny spotkał byłych reprezentantów Polski, piłkarzy, których kiedyś chciał ściągnąć do Lecha Poznań.

Tym samym Rumak otwarcie przyznał, że Śląsk ma dobrych graczy, niezły zespół, który powinien znacznie lepiej grać i punktować.

Wyeksponować atuty

Ale Śląsk przeciwko Koronie - w porównaniu z poprzednim meczem z Piastem - zagrał z czterema nowymi zawodnikami w składzie. Do składu wrócili m.in. Kamil Biliński, Tomasz Hołota i Paweł Zieliński, a na ławce rezerwowych usiadł m.in. Morioka. Z ataku na skrzydło Rumak przesunął Picha, a cofniętym pomocnikiem mianował Marcela Gecova.

I niewiele brakło, by tak zestawiony Śląsk przygodę z nowym szkoleniowcem rozpoczął od zwycięstwa. Śląsk prowadził 2:0, ale Korona w 13 minut strzeliła dwie bramki i pozbawiła wrocławian marzeń o pierwszym od pięciu spotkań zwycięstwie.

Jaki będzie Śląsk pod wodzą Mariusza Rumaka? Na ostateczne opinie jeszcze za wcześnie, bo za Śląskiem dopiero jedno spotkanie i jeden trening z tym szkoleniowcem. Sam Rumak nie ukrywa jednak, że w kilku elementach zamierza zmienić wrocławski zespół. Jednym z nich mają być stałe fragmenty gry, czyli to, co było znakiem firmowym mistrzowskiego Śląska Oresta Lenczyka. Bramkostrzelnością imponował wówczas Piotr Celeban.

Innym z priorytetów ma być zaadoptowanie do polskich realiów Morioki. Rumak nie ukrywa, że kluczem do sukcesu będzie pokonanie bariery komunikacyjnej, bo Japończyk ma problemy z porozumiewaniem się ze sztabem i kolegami z drużyny nawet w języku angielskim.

Dobry znak

Rumak cel w Śląsku ma jasny - utrzymać się za wszelką cenę w Ekstraklasie. Jeśli mu się nie uda, najprawdopodobniej opuści klub po sezonie, bo w kontrakcie podpisanym do czerwca 2017 roku, uwzględniono zapis o jego rozwiązaniu w przypadku degradacji.

Trener Śląska na pierwszej konferencji prasowej zapewniał dziennikarzy: - Jestem ambitnym człowiekiem i chcę, aby ten zespół piął się do góry. Chcę, aby rywale przed meczami ze Śląskiem bali się naszej drużyny, a kibice i mieszkańcy miasta znów byli dumni ze swojego klubu. Po zremisowanym 2:2 meczu z Koroną mówił, że mimo wyniku gra wrocławian to dobry prognostyk przed kolejnymi spotkaniami o życie.

Oby tak się stało. Wkrótce ligowa rzeczywistość zweryfikuje tę wiarę i słowa.

Więcej o: