Ruch Chorzów. Mariusz Stępiński: Trochę się ślizgałem

- Jeżeli będziemy grać tak, jak z Lechem Poznań i dołożymy do tego troszkę lepszą defensywę, to wygramy we Wrocławiu i umocnimy się w ósemce - mówił po meczu z Lechem Mariusz Stępiński, napastnik Ruchu Chorzów.

Zostań Prezesem i zbuduj Własną Drużynę!



Niebiescy zagrali przeciwko Lechowi dobry mecz, ale nie wystarczyło to do zdobycia nawet punktu. - Jak chce się wygrać z Lechem, to nie można dopuścić do straty trzech bramek - mówi Stępiński. - W takiej sytuacji ciężko cokolwiek zrobić. Jednak patrząc z drugiej strony, mieliśmy swoje sytuacje. Piłka dwa razy wpadła do siatki rywala. Nie wiem czy sędzia powinien to uznać czy nie, trzeba obejrzeć powtórki. [sędzia uznał, że był spalony oraz faul - przyp.red.]. Dobrze gramy, ale tracimy głupie bramki i nie wykorzystujemy stworzonych sytuacji. Konsekwencją tego wszystkiego jest porażka - analizował po meczu Stępiński.

Napastnik Ruchu w 71. minucie miał wyśmienitą sytuację do wyrównania stanu gry, jednak w momencie przyjęcia piłki poślizgnął się w polu karnym. - Bardzo żałuję, ale ta piłka mi już uciekała. Dotknąłem ją właściwie końcówką buta. Murawa była grząska i mimo gry w butach z wysokimi kołkami trochę się ślizgałem. W tej sytuacji był też kontakt z Buriciem [bramkarzem Lecha - przyp.red.]. Nie wiem czy sędzia powinien podyktować rzut karny - dodał.

Teraz przed Ruchem wyjazdowy mecz ze Śląskiem Wrocław.