Ruch Chorzów - Lech Poznań 1:3. Fantastyczne gole mistrza Polski zatrzymały niebieskich

Maciej Gajos i Darko Jevtić strzelili na Cichej rzadkiej urody bramki, dzięki którym Lech Poznań zasłużenie sięgnął po trzy punkty.
Gorące newsy i złośliwe komentarze. Dołącz do nas na Facebooku >>

Spotkanie na Cichej było jak przepustka do walki o mistrzostwo Polski. Ruch z Lechem wciąż nie mogą być pewni, że na koniec pierwszej części sezonu zagrają o medale, więc trzy punkty były dla obu drużyn priorytetem.

Tyle, że na boisku było chwilami sennie. Raz przeważał Ruch. Raz więcej z gry miał Lech, ale generalnie akcje toczyły się raczej w jednostajnym tempie, a co gorsza - w środku boiska. Gdy wydawało się, że pierwsza połowa skończy się bezbramkowym remisem, fantastycznym uderzeniem popisał się Maciej Gajos i Matus Putnocky szukał piłki za plecami.

Niebiescy mieli czego żałować i na kogo psioczyć. W pierwszych 45. minutach były przynajmniej trzy kontrowersyjne sytuacje, które mogły przynieść chorzowskiej drużynie gole. Dwa razy piłka nawet wpadła do bramki Lecha. Za pierwszym razem głową uderzał Paweł Oleksy, a za drugim razem Rafał Grodzicki. Sędziowie ocenili jednak, że najpierw był spalony, a potem faul. I o ile z tym spalonym zgodzić się można, to faul był raczej z tych z księżyca. Jeżeli jednak Grodzicki odepchnął Łukasza Trałkę, to co rozbił z Martinem Konczkowskim Tamas Kadar? Obrońca Lecha powalił zawodnika zespołu z Cichej we własnym polu karnym, ale gwizdek najlepszego polskiego sędziego Szymona Marciniaka milczał.

Po przerwie Ruch ruszył mocniej, ale to Lech było dużo bardziej skuteczny. Spartaczona okazja Gajosa była jak ostrzeżenie. Gdy jednak do piłki - znowu po świetnym dośrodkowaniu z prawej strony Gergo Lovrencsics - złożył się Darko Jevtić, to już nie było co zbierać. Szwajcar wykorzystał bierną postawę obrońców Ruchu i pięknym, mierzonym uderzeniem z woleja zmieścił piłkę tuż przy słupku.

Niebiescy jednak wrócili do gry. Patryk Lipski podał w pole karne do Mariusza Stępińskiego, a ten wyprzedził Arajuuriego i Kadara i przerzucił piłkę nad Jasminem Buriciem.

Wydawało się, że gospodarze pójdą za ciosem. I było nawet blisko. Stępiński poślizgnął się jednak w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości, a w odpowiedzi Lech wyprowadził kontrę, którą pięknym strzałem zakończył Jevtić. Na to zagranie Ruch odpowiedzieć już nie zdołał.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>



Który klub zdobędzie wiosną najmniej punktów?