Raków Częstochowa - Siarka Tarnobrzeg 3:1. Zadanie wykonane w 100 procentach

Około tysiąca kibiców obejrzało w sobotę dobry mecz i zwycięstwo Rakowa Częstochowa nad Siarką Tarnobrzeg. Częstochowianie szybko zrehabilitowali się za falstart w meczu w Radomiu, gdzie przed tygodniem przegrali 0:1.
W pierwszej rundzie Raków Częstochowa pokonał Siarkę 3:0. Gdyby brać pod uwagę tylko na ten wynik, można by powiedzieć, że w rewanżu czerwono-niebiescy poradzą sobie bez problemów. Rewanż nie był jednak łatwy. Rywale, którzy przed tygodniem pokonali 1:0 Stal Stalowa Wola, odrobili do częstochowian 3 z 7 punktów starty (znaleźli się tuż za plecami naszej drużyny), w Częstochowie pokazlai dobry futbol. Chcąc odbudować przewagę nad rywalem i liczyć na to, że uda się odrobić choć część strat do prowadzących w tabeli Stali Mielec i Wisły Puławy (miały rozegrać trudne wyjazdowe mecze - odpowiednio w Stalowej Woli i Pruszkowie), Raków musiał jednak wygrać. Wygrał, wygrał zasłużenie, dzięki czemu umocnił się na trzecim miejscu w tabeli.

Zamknął oczy i trafił w okienko Rafał Figiel o golu z 77.minuty



Pojedynek z Siarką Raków rozpoczął w nieco zmienionym składzie. W wyjściowej jedenastce pojawili się Piotr Malinowski i Brazylijczyk Carlinhos, którzy zastąpili Łukasza Górę i Damiana Warchoła. W bramce stanął Maciej Mielcarz, który świetnie spisywał się przed tygodniem w Radomiu, gdzie zachowywał czyste konto aż do ostatniej minuty meczu. W sobotnim meczu doświadczony golkiper Rakowa od początku miał pełne ręce roboty. Goście od pierwszych minut byli bardzo bowiem aktywni. W krótkim czasie wykonali kilka rzutów rożnych i wolnych, po których pod bramką Rakowa było bardzo gorąco. Klarownej sytuacji jednak nie stworzyli. W przeciwieństwie do Rakowa, który w 11. minucie mógł, a nawet powinien objąć prowadzenie. Wojciech Okińczyc wymanewrował obrońców rywali. Z kilkunastu metrów strzelił do wydawało się pustej bramki, ale w ostatniej chwili pojawił się w niej jeden z obrońców Siarki i uratował swoją drużynę przed utratą gola.

Początek meczu przyniósł ciekawą, prowadzoną w dobrym tempie grę. Na śliskim (mecz toczył się przy ciągle siąpiącym deszczu), ale bardzo dobrze przygotowanym boisku działo się naprawdę dużo. Raków nacierał, ale przez pewien czas nie był w stanie zdominować agresywnie grających w środku pola rywali.

Przemysław Cecherz chwali drużynę Za determinację i walkę



W 33. minucie groźnie zrobiło się pod bramką częstochowian, ale Grzegorz Rogala zdołał uprzedzić Tomasza Przewoźnika. Raków odpowiedział błyskawiczną akcją Piotra Malinowskiego. Skrzydłowy Rakowa pobiegł z piłką lewą stroną boiska, dośrodkował do wbiegającego w pole karne Wojciecha Okińczyca i... Ten uderzył mocno głową, ale bramkarz Siarki zdołał odbić piłkę.

Drugą połowę Raków rozpoczął bez zmian w składzie i rozpoczął obiecująco. W głównych rolach znowu wystąpili Piotr Malinowski i Wojciech Okińczyc. Już w pierwszej akcji "Malina" wyłożył piłkę najlepszemu strzelcowi Rakowa, ale ten z kilku metrów trafił w bramkarza.

Raków wygrał i doścignął wicelidera W niedzielę dokończenie 21. kolejki, co zrobi lider z Mielca



W kolejnych minutach częstochowianie próbowali przejąć inicjatywę. Nie było łatwo. Rywale wygrywali sporo indywidualnych pojedynków i starali się dotrzymywali gospodarzom kroku. Czyste konto zachowywali do 57. minuty. Kolejnej okazji nie wykorzystał wówczas Okińczyc, ale do odbitej przez bramkarza piłki dopadł Carlinhos. Pierwszy strzał Brazylijczyka Paweł Pawlus jeszcze obronił, ale za drugim razem przepuścił piłkę między nogami i było 1:0.

Piłkarzy Rakowa najwyraźniej nie zadowalało jednobramkowe zwycięstwo. W kolejnym fragmencie gry dążyli do podwyższenia wyniku. Bardzo groźnie strzelali sprowadzony podczas zimowej przerwy Grzegorz Rogala i Rafał Figiel, ale bramkarz Siarki bronił w świetnym stylu. W 75. minucie gola mógł zdobyć wprowadzony kilka minut wcześniej młody napastnik Damian Warchoł, ale Paweł Pawlus znowu był górą. Skapitulował 2 minuty później, kiedy Rafał Figiel trafił w "okienko" z koło 10 metrów. Niestety, ale 2 minuty później Raków stracił gola i końcówka spotkania zapowiadała się w związku z tym emocjonująco. Emocje były, ale wszystko skończyło się szczęśliwie. Nawet bardzo, bo w 87. Rafał Figiel zdobył swojego drugiego gola. Środkowy pomocnik wykorzystał rzut karny podyktowany za faul bramkarza na Damianie Warchole. Co ciekawe pokonał zawodnika z pola Marcina Stefanika, który w związku z wyczerpaniem limitu zmian, zastąpił wyrzuconego z boiska Pawlusa.

Raków Częstochowa 3 (0)

Siarka Tarnobrzeg 1 (0)

Bramki: 1:0 Carlinhos (57.), 2:0 Figiel (76.), 2:1 Buczek (79.), 3:1 Figiel (87. karny)

Raków Częstochowa: Mielcarz - Waszkiewicz, Klepczyński, Cyfert, Rogala, Kamiński (77. Pawlusiński), Figiel. Kmieć, Carlinhos (90. Bronisławski), Malinowski (89. Sabiłło), Okińczyc (67. Warchoł).

Siarka Tarnobrzeg: Pawlus - Waleńcik, Stępień, Suchecki, Przewoźnik, Stromecki, Grzesik, Sylwestrzak (64. Buczek), Stefanik, Wróbel (58. Koczon), Martuś.