Lech Poznań. Skąd się wzięły kontuzje Nickiego Bille i Karola Linettego? "Nigdy w życiu nie zaryzykowałbym zdrowia zawodnika"

Jesienią Marcin Robak, a teraz Nicki Bille i Karol Linetty wypadli ze składu Lecha Poznań, bo wychodzili na boisko nie w pełni zdrowi. - Nigdy nie posłałbym kogoś do gry na siłę - zapewnia trener Jan Urban.


Nicki Bille nie gra już od miesiąca i dopiero od poniedziałku ma normalnie trenować po kontuzji naderwania mięśnia dwugłowego uda podczas meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Duńczyk już we wcześniejszym spotkaniu z Termalicą Niecieczas opuścił murawę, bo narzekał na ból uda. Trener Jan Urban tłumaczy, że nie ma zależności między jednym i drugim zdarzeniem. - Nicki zszedł, bo czuł mięsień dwugłowy uda. Nie zerwał go, włókna nie były też naderwane. Nic z tych rzeczy, bo gdyby było inaczej, to nie zdążyłby się wyleczyć do kolejnego meczu. Nawet z lekko naderwanymi włóknami nie da się trenować, bo to kłuje, boli. Nie ma szans - wspomina trener Lecha Poznań. - Trenował i był gotowy do gry, ale wszedł i "puściło mu". To było niemożliwe do zdiagnozowania.

Na sobotni mecz do Chorzowa nie pojechał Karol Linetty, który ma złamane żebro. - Karol miał stłuczone żebra, przeszedł badania i nic na nich nie wychodziło. Dlatego Karol z tym bólem grał i dopiero później okazało się, że jest problem - mówi Jan Urban. - Przecież nigdy w życiu nie wypuściłbym zawodnika, a przerabialiśmy to już także w rundzie jesiennej, żeby nie ryzykować jego zdrowia. Nie robiłem tego nigdy i nie będę robił. Choć są takie sytuacje, gdy nie jest łatwo powiedzieć, czy gość jest gotowy do gry czy nie.

Trener Kolejorza dodaje też: - Można spytać zawodników, czy kogoś na siłę posyłałem do gry. Nigdy i nigdy tego nie zrobię. Wolę żeby odpoczął jeden mecz i wrócił, niż żeby zagrał i nie było go potem w czterech następnych spotkaniach. Bo niby Nicki był nam niezbędny w meczu z Podbeskidziem i musiał grać? No nie róbmy... wiecie czego. Gdyby coś się działo, nie grałby. Na pewno nie jest tak, że teraz musimy czekać na Nickiego, bo był niezastąpiony przeciwko Podbeskidziu Bielsko-Biała.

Jan Urban wyjaśnia też, że w Lechu Poznań decyzja o tym, czy zagra zawodnik, który nie jest pełni zdrowy, nie decyduje jedna osoba. - Taką decyzję staramy się podjąć wspólnie. Jest lekarz, są fizjoterapeuci, jestem ja i sztab szkoleniowy, a także trenerzy przygotowania fizycznego, którzy dużo rozmawiają z zawodnikiem, pytają, jak się czuje. Staramy się podjąć decyzję najlepszą dla wszystkich, ale na względzie mamy przede wszystkim zdrowie zawodników - zapewnia trener mistrzów Polski.