Trener Tadeusz Pawłowski wciąż jest na zwolnieniu, ale i tak pomaga Wiśle

Klub z Reymonta wciąż nie ogłosił, kto zostanie nowym trenerem drużyny. Prowadzi ją Marcin Broniszewski dzięki temu, że na zwolnieniu lekarskim jest Tadeusz Pawłowski.
Marcin Broniszewski od niemal dwóch tygodni jest tymczasowym trenerem Wisły. W tym sezonie awaryjnie przejął zespół już po raz drugi - najpierw po zwolnieniu Kazimierza Moskala, niedawno po urlopowaniu Tadeusza Pawłowskiego. W sumie kierował już drużyną przez 34 dni, choć formalnie przez kilkanaście dni głową sztabu szkoleniowego był Kazimierz Kmiecik.

Stało się tak dlatego, że legenda Wisły ma licencję UEFA PRO uprawniającą do prowadzenia klubów ekstraklasy. Tej wciąż nie zdobył Broniszewski, mógł więc prowadzić drużynę tylko przez 10 dni. Tym razem ten czas już minął, ale wciąż może trenować drużynę. Poprzedni szkoleniowiec przebywa bowiem na zwolnieniu lekarskim, a w takiej sytuacji jego asystent może go zastępować, dopóki trener nie wyzdrowieje.

Marcin Broniszewski prowadził Wisłę już w sześciu meczach ekstraklasy. Tadeusz Pawłowski, który w założeniu miał być trenerem na stałe - w trzech.

Przy Reymonta wciąż nie ogłosili, kto będzie jego następcą. Kiedy Śląsk Wrocław kilka dni temu zwolnił Romualda Szukiełowicza, szybko poinformował, że zespół przejmuje Mariusz Rumak. W Krakowie poszukiwania wciąż trwają.

- Zmiana trenera to decyzja dużej wagi. Wydaje mi się, że zarząd bierze pod uwagę kilka kandydatur i dlatego tyle to trwa. Pewnie za chwilę poznamy nazwisko nowego szkoleniowca. Jakoś specjalnie nie widzę w tym problemu, choć sam nie grałem nigdy tak długo z tymczasowym trenerem. W moich czasach szkoleniowcy nie byli tak pochopnie zwalniani. Kimś w tym rodzaju był chyba Adam Nawałka. Przejął Wisłę i pozwolono mu pracować, a on zdobył mistrzostwo - przypomina Kamil Kosowski, były piłkarz Wisły, dziś ekspert nc+.

Długi czas oczekiwania na nowego trenera wskazuje, że krakowianie sięgną po szkoleniowca z zagranicy. Faworytem ma być Chorwat Krunoslav Jurcić, były trener m.in. Dinama Zagrzeb, a ostatnio słoweńskiego Mariboru. - Jeżeli przyjdzie zagraniczny szkoleniowiec, będzie potrzebował czasu, by poznać zespół i ligę. Nawet jeżeli długo ją obserwował, praktyka różni się od teorii. Jeśli klub się na to zdecyduje, to będzie bardzo odważny ruch. Z tym jest jak z giełdą - agresywna gra czasami może się źle skończyć - zaznacza Kosowski.

Na razie Broniszewski przygotowuje zespół do spotkania z Termalicą. W ostatnich meczach Wisła zdobyła dwa punkty, a beniaminek sześć. Krakowianie walczą o utrzymanie, a niecieczanie o miejsce w czołowej ósemce. - Śmiało można ich nazwać faworytem tego spotkania. Grają konsekwentnie, zimą fajnie się wzmocnili. A w Wiśle bardzo szwankuje przygotowanie fizyczne. Krakowianom brakuje sił na drugie połowy meczów - ocenia Kosowski.