Piast Gliwice - Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:2. Ależ końcówka! Piast znów liderem Ekstraklasy

Świetny mecz na Okrzei! Podbeskidzie Bielsko-Biała dwukrotnie obejmowało prowadzenie, ale po obydwu ciosach Piast Gliwice potrafił się podnieść. A w ostatniej minucie zdobył zwycięską bramkę!

Stwórz własną drużynę i Wygraj Ligę!



Rzut oka na ligową tabelę kazał upatrywać faworyta - i to zdecydowanego - w Piaście. Wystarczyło jednak wziąć pod uwagę tylko tegoroczne wyniki, a jako silniejsze jawiło się już Podbeskidzie, które tej wiosny zwyciężało trzykrotnie. Dla porównania - Piast przystępował do piątkowego spotkania z ledwie jedną wiosenną wygraną na koncie (wtorkowe 1:0 ze Śląskiem Wrocław). I to wygraną bardzo szczęśliwą.

A propos... W 10. szczęście było przy zespole z Bielska-Białej. Zanim piłka trafiła do siatki gospodarzy po strzale Kohei Kato odbiła się bowiem od jednego z gliwickich obrońców. Choć już akcję później miejscowi wyrównali w jeszcze bardziej przypadkowych okolicznościach. Gerard Badia starał się dograć futbolówkę do Martina Nespora, którego uprzedził Paweł Baranowski. Uprzedził tak niefortunnie, że zdobył bramkę samobójczą!

Do końca pierwszej połowy lepsze sytuacje stwarzali sobie natomiast goście. Żałować mogli zwłaszcza uderzenia Marka Sokołowskiego, który w 37. minucie huknął z dystansu. Do gola z cyklu "stadiony świata" zabrakło niewiele. Ale, że kilkoma ciekawymi akcjami błysnął też Piast, to druga część spotkania zapowiadała się naprawdę interesująco.

I było interesująco, obydwa zespołu wciąż utrzymywały dobre tempo. Wciąż też więcej konkretów w okolicy "szesnastki" rywala prezentowało Podbeskidzie. To przyniosło mu efekt w 59. minucie, kiedy w pole karne Jakuba Szmatuły zapędził się Jozef Piacek. Stoper "Górali" przepchnął Radosława Murawskiego i Kamila Vacka, by zaraz potem oddać precyzyjny strzał. 1:2! A wszystko za sprawą piłkarza, który przed rozpoczęciem ligowej wiosny był w Piaście na testach...

Radoslav Latal, trener gospodarzy, musiał zareagować - tym sposobem na boisku pojawili się Josip Barisić i Maciej Jankowski. Opłaciło się, bo już chwilę później obydwaj odegrali główne role w akcji na 2:2! To jednak wcale nie koniec, bo Piast szedł za ciosem. Była 90. minuta, kiedy Adam Deja we własnym polu karnym sfaulował Mateusza Maka. Rzut karny! I choć Emilijus Zubas pierwszą próbę Kamila Vacka obronił, to przy dobitce Czecha nie miał już żadnych szans.

Dzięki tej kapitalnej końcówce Piast znów zameldował się na fotelu lidera Ekstraklasy.





Który klub zdobędzie wiosną najmniej punktów?