Jagiellonia. Ósemka blisko, a zarazem daleko

Gdyby dziś zakończyła się runda zasadnicza w ekstraklasie, Jagiellonia musiałaby walczyć o pozostanie w lidze. - Nie wszystko zależy już tylko od nas - przyznaje trener Michał Probierz.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Przed tygodniem Jagiellonia zajmowała jeszcze miejsce w czołowej ósemce ekstraklasy. Teraz jest już to dziesiąta pozycja. Białostoczanie spadli w tabeli po tym, jak przegrali 1:5 w Gdańsku z Lechią. Podopieczni Michała Probierza ponieśli wysoką porażkę, chociaż wydawało się, że już poprawili grę w defensywie - w trzech wcześniejszych pojedynkach stracili tylko jednego gola.

Błędy sędziego i piłkarzy

- Po tych ostatnich spotkaniach byłem spokojny, bo wydawało się, że jest dobrze. Oczywiście to normalne, że można stracić bramkę, bo taka po prostu jest piłka, ale my Lechii sami trzy podarowaliśmy. W najczarniejszych snach nie spodziewałem się takiego wyniku - przyznaje szkoleniowiec Jagiellonii. - Piłka jest jednak przewrotna, czasem tydzień może zmienić wiele. Po fantastycznym meczu z Lechem Poznań (wygrana 2:0), po dobrym z Pogonią Szczecin (0:0), przyszedł fatalny występ. Nie weszliśmy w ogóle w ten mecz z Lechią, za łatwo oddaliśmy pole rywalom, ale też sędziowanie było fatalne. Jak się na spokojnie obejrzy już to spotkanie, to można zobaczyć, że przez pierwsze 20 minut sędzia Mariusz Złotek puszczał wszystkie faule Lechii, a to napędzało rywali. Wiele było sytuacji kontrowersyjnych. Jak widzę w protokole nazwisko tego sędziego, to zawsze jest problem. W 30. sekundzie spotkania był odgwizdany faul Jacka Góralskiego, gdy wchodził bark w bark, a potem nie ma faulu na Cernychu przy pierwszym golu, gdy dostaje w plecy? To dla mnie jest niepojęte. Ponadto powinien przecież być karny po faulu na Sebastianie Maderze. Drugą kartkę dla Jacka Góralskiego pokazał natomiast po pięciu sekundach. Nie rozumiem tego. Albo puszcza grę, albo od razu gwiżdże.

Sędzia Mariusz Złotek rzeczywiście w spotkaniu Jagiellonia - Lechia popełnił wiele błędów, ale raczej nie wypaczył jego wyniku. Białostoczanie przegrali m.in. z tego względu, że ponownie popełniali proste błędy.

- Analizowałem to wszystko, nie zamierzam szukać usprawiedliwień. Piłkarzy rozlicza się za granie, trenerów za decyzje, a ludzie są od tego, żeby krytykować - stwierdza Michał Probierz i dodaje: - Lechia w meczu z nami w porównaniu do poprzedniego pojedynku dokonała pięciu zmian w podstawowym składzie. Zespół z Gdańska ma taką samą jakość, jeśli chodzi o ławkę rezerwowych i podstawowych zawodników. My natomiast mieliśmy ten problem, że kilku zawodników wracało po urazach i nie mieliśmy możliwości takich zmian. Po meczu wiem, że można było czegoś spróbować. Tylko jakbyśmy wówczas przegrali też 1:5, to wszyscy mówiliby, po co zmieniałem. Z drugiej strony po wcześniejszych naszych pojedynkach nie było jakichś przesłanek do tego, aby zmieniać. Do meczu z Lechią przygotowaliśmy się najlepiej, jak mogliśmy. Pojechaliśmy dwa dni wcześniej, zrobiliśmy regenerację. Jeżeli o to chodzi, to nic nie mamy sobie do zarzucenia, zrobiliśmy wszystko, ale boisko to zweryfikowało.

Skomplikowana sytuacja

Przegrana z Lechią i wyniki innych spotkań sprawiły, że białostoczanie znaleźli się na dziesiątej pozycji w tabeli. Ich sytuacja, jeżeli chodzi o miejsce w czołowej ósemce po zasadniczej części sezonu, dość mocno się skomplikowała. Niektóre z zespołów, z którymi rywalizuje Jagiellonia, odskoczyły już na pięć punktów.

- Różnie jeszcze może być, są jeszcze cztery kolejki do rozegrania i zobaczymy, co się wydarzy - mówi Cezary Kulesza, prezes i jeden z właścicieli Jagiellonii. - Jakub Słowik skomplikował nam ostatnio sytuację [bramkarz Pogoni popełnił głupi faul, został ukarany czerwoną kartką, i ostatecznie drużyna ze Szczecina przegrała z Ruchem Chorzów - red.]. Gdyby Pogoń wygrała, to Ruch byłby podłączony w walkę o czołową ósemkę, a tak trochę odskoczył.

- Wiedzieliśmy, że walka o pierwszą ósemkę będzie trudna, każda kolejka przynosi nowe rozwiązania - zaznacza trener Michał Probierz, który wraz ze sztabem szkoleniowym spotkał się ostatnio z włodarzami klubu.

- Rozmawialiśmy z trenerem, ze sztabem szkoleniowym, ale o szczegółach nie będę mówił. Pytaliśmy m.in. o to, dlaczego zdarzył się taki mecz z Lechią - mówi prezes Cezary Kulesza.

Sytuacja w tabeli obecnie wygląda tak, że w pierwszej ósemce zostało w zasadzie tylko jedno wolne miejsce. W walce o pozycję numer osiem przede wszystkim liczą się: Jagiellonia, Lechia, Termalica Nieciecza, Podbeskidzie Bielsko-Biała i Górnik Łęczna. Jagiellonia, Lechia i Termalica mają taką samą zdobycz punktową (po 32 oczka). Zespoły z Gdańska i Niecieczy wyprzedzają drużynę z Białegostoku albo lepszym bilansem bezpośrednich spotkań, albo dzięki lepszej różnicy bramek.

- Musimy wygrać najbliższy mecz z Górnikiem Łęczna i patrzeć, co dalej się wydarzy. Musimy liczyć na to, że będziemy mieli też łut szczęścia i wyniki innych spotkań ułożą się na naszą korzyść. Nie wszystko zależy już tylko od nas - przyznaje Michał Probierz. - W dwóch ostatnich bardzo ważnych spotkaniach straciliśmy pięć punktów i nie ma co szukać usprawiedliwienia.

Przyjeżdża Górnik

Obecny sezon jest trzecim, w którym po rundzie zasadniczej następuje podział na grupę mistrzowską oraz spadkową. Za pierwszym razem Jagiellonia była wśród drużyn, które walczyły o utrzymanie. Za drugim w gronie ekip grających o mistrzostwo. W poprzednich latach miejsce w grupie mistrzowskiej dawało 40-41 punktów.

- Teraz może wystarczy 39, ale nie ma też jeszcze co w tym momencie gdybać - stwierdza prezes Jagiellonii.

- Liga jest trudna i trzeba walczyć. Nie jest też tak, że jak nie wejdziemy do ósemki, to zakończą się rozgrywki. Później jak punkty po rundzie zasadniczej zostaną podzielone, to trzeba będzie być jeszcze bardziej skonsolidowanym - stwierdza Michał Probierz i dodaje: - Ja od samego początku mówiłem, że sezon będzie bardzo trudny. Po tych zmianach, które były, jest to zespół budowany na nowo. Nie czarujmy się, nie mamy pierwszego czy drugiego składu w polskiej lidze. Każdy zespół, który straciłby tylu piłkarzy, co my, miałby problemy.

W sobotę o godz. 15.30 Jagiellonia na własnym stadionie zagra z Górnikiem Łęczna. Jesienią z tym rywalem białostoczanie przegrali 2:3 na wyjeździe.

- Z Górnikiem chcemy wygrać, wszystkie mecze chcemy wygrać, ale w piłce jest też tak, że jest przecież również rywal, który ma taki sam plan. Jesteśmy skoncentrowani, przygotowani, analizujemy wszystko, żeby poukładać zespół na nowo - mówi trener Jagiellonii, a można przypuszczać, że po porażce w Gdańsku będą zmiany w wyjściowym składzie białostockiej drużyny. Do dyspozycji szkoleniowca w sobotę powinien już być kontuzjowany wcześniej Karol Mackiewicz. Treningi po urazie wznowił również Jonatan Straus. Z powodu problemów ze stawem skokowym odpocząć od treningów musi z kolei Przemysław Mystkowski.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Program spotkań 27. kolejki

Piątek : Korona Kielce - Śląsk Wrocław (godz. 18); Piast Gliwice - Podbeskidzie Bielsko-Biała (godz. 20.30).

Sobota : Jagiellonia Białystok - Górnik Łęczna (godz. 15.30, sędzia Tomasz Kwiatkowski - Warszawa); Cracovia - Legia Warszawa (godz. 18); Ruch Chorzów - Lech Poznań (godz. 20.30).

Niedziela : Zagłębie Lubin - Pogoń Szczecin (godz. 15.30); Górnik Zabrze - Lechia Gdańsk (godz. 18).

Poniedziałek : Termalica Bruk-Bet Nieciecza - Wisła Kraków (godz. 18).

Tabela

1. Legia Warszawa265253-26
2. Piast Gliwice265142-29
3. Cracovia264353-36
4. Pogoń Szczecin264232-26
5. Lech Poznań263733-34
6. Zagłębie Lubin263733-34
7. Ruch Chorzów263734-38
8. Lechia Gdańsk263240-34
9. Termalica Nieciecza263230-35
10. Jagiellonia Białystok263235-44
11. Podbeskidzie263130-43
12. Górnik Łęczna263030-39
13. Korona Kielce262926-33
14. Wisła Kraków262632-29
15. Śląsk Wrocław262623-34
16. Górnik Zabrze262230-42
Osiem pierwszych drużyn po zasadniczej części sezonu zagra o mistrzostwo. Osiem pozostałych będzie walczyć o utrzymanie.