Polonia czuje się mocna. Igor Gołaszewski: Nasi rywale byli zaskoczeni, że gramy tak dobrze

- Nasi zimowi rywale byli zaskoczeni, że gramy aż tak dobrze. Liczę, że forma ze sparingów przełoży się na grę w lidze - mówi Igor Gołaszewski, trener Polonii Warszawa, która w najbliższą sobotę zagra u siebie z Wartą Sieradz.
Przy Konwiktorskiej wszystko podporządkowano awansowi drużyny do drugiej ligi. Zimą do klubu sprowadzono Bartosza Wiśniewskiego oraz Przemysława Szabata, czyli piłkarzy z przeszłością w wyższych ligach, a ostatnią część przygotowań Polonia spędziła na Cyprze. W ośmiu sparingach wygrała sześć razy, zaliczyła po jednym remisie i porażce. Wśród pokonanych byli znacznie wyżej notowani ŁKS Łomża (2:0) i Pogoń Siedlce (1:0).

Paweł Korzeniowski: Jak przebiegły przygotowania drużyny do rundy wiosennej?

Igor Gołaszewski: Przerwa zimowa była bardzo długa, więc mieliśmy dużo czasu na odpowiednie przygotowanie fizyczne i mentalne. Podczas obozu na Cyprze mieliśmy komfortowe warunki do pracy. Maksymalnie wykorzystaliśmy nasz czas, zrezygnowaliśmy też z piłkarzy, którzy psuli atmosferę w zespole. Słowem, jesteśmy gotowi do walki.

Kim byli ci zawodnicy?

- Nie będę wymieniał konkretnych nazwisk, ale łatwo można się ich domyśleć [odszedł m.in. Zbigniew Obłuski]. Niektórzy piłkarze nie zachowywali się jak trzeba, dlatego w Polonii już nie grają.

W drużynie jest kilka nowych twarzy. Dobre wejście do zespołu miał 17-letni pomocnik Mateusz Małek, który strzelił trzy gole w sparingach. Czy stanie się kluczowym piłkarzem Polonii?

- Po to tutaj przyszedł. Znamy go dobrze i wiemy, jaki ma potencjał. Liczę, że forma ze sparingów przełoży na dobrą grę w lidze. Mateusz ma dużą szansę być ważną postacią w drużynie i wierzę, że podoła temu zadaniu. Podobnie jest z pozostałymi młodymi piłkarzami. Nie sprowadziliśmy ich, by zapełnić kadrę nazwiskami, ale po to, by wzmocnili zespół.

Do Polonii przyszło też dwóch doświadczonych graczy -Wiśniewski i Szabat.

- Cieszę się, że mam ich w kadrze. Wiśniewski grał na wyższych szczeblach rozgrywek ligowych, tam nabrał doświadczenia i to przełoży się na zespół. Jest skromnym człowiekiem, który wie, co to znaczy ciężka praca. Nie kreuje się na gwiazdę. Szabat to z kolei wojownik, który podniesie morale drużyny. Liczę, że obaj poprawią nasze stałe fragmenty gry, bo w rundzie jesiennej wykonywaliśmy je najgorzej w lidze.

Jakich piłkarzy jeszcze potrzebuje Polonia?

- Przede wszystkim stabilnych. Nie chcemy kogoś, kto potraktuje pobyt przy Konwiktorskiej jako przystań na dwa lub trzy miesiące, a później powie: "Dziękuję, mam ofertę z innego klubu". Nowi zawodnicy zobowiązali się, że pograją tutaj dłużej, dzięki czemu mamy szanse na długofalowe budowanie drużyny. Od nich też będą się uczyli młodsi. Zimą było wielu chętnych do gry w Polonii, ale zaufaliśmy tylko nielicznym.

W dziewięciu sparingach przegraliście tylko raz, wygrywaliście nawet z drużynami z pierwszej ligi. Polonia jest mocna?

- Czujemy się mocni. Dzisiejszy zespół jest o klasę lepszy od tego, który zaczynał rozgrywki jesienią. Zwycięstwa z zespołami, które grają w pierwszej lidze bardzo nas zmotywowały. Zawodnicy uwierzyli, że nawet w takich spotkaniach mogą być lepsi. Po bezbramkowym remisie z Wigrami Suwałki rozmawialiśmy z naszymi rywalami, którzy byli zaskoczeni, że gramy aż tak dobrze. Nasza jedyna porażka z Legionovią (0:5), na samym starcie przygotowań, była spowodowana przeciążeniami treningowymi. Ale to na tym etapie normalne.

Pierwsza wiosenna kolejka została odwołana z powodu złego stanu boisk. Jak jest pod tym względem przy Konwiktorskiej?

- Jeszcze nie byliśmy na murawie, ale wiem, że będzie dobrze przygotowana. Jest podgrzewana, dobrze konserwowana. W tym też upatrujemy naszą siłę.

Po rundzie jesiennej Polonia traci do lidera, Sokoła Aleksandrów Łódzki, dziesięć punktów. Czy marzenia o awansie są wciąż realne?

- Oczywiście! W karierze piłkarskiej byłem kilka razy w podobnej sytuacji. Także w Polonii, gdy w 1996 r. wywalczyliśmy awans do pierwszej ligi. Po rundzie jesiennej traciliśmy wtedy do lidera siedem punktów, a i tak udało nam się odrobić stratę z nawiązką. W tym sezonie jest to możliwe tym bardziej, że trzecia liga zostanie zreorganizowana i spadnie z niej aż 11 zespołów. Każdy będzie walczył o życie do samego końca. Na pewno nie dojdzie do sytuacji, w której drużyna ze środka tabeli nie będzie mieć motywacji, by rywalizować z naszymi bezpośrednimi rywalami.

Czy w Polonii jest większa presja niż w innych zespołach?

- Nie jesteśmy liderem, dlatego nie uważam, byśmy czuli na sobie większą presję. To Sokół Aleksandrów Łódzki będzie postrzegany jako zespół, któremu wszyscy za wszelką cenę będą chcieli urwać punkty. Chciałbym mieć odrobinę mniejszą stratę, ale tak czy inaczej startujemy z komfortowej pozycji.

Sokół nie ma 105-letniej tradycji i wielkich planów awansu do ekstraklasy w kolejnych sezonach.

- Chcemy awansować do drugiej ligi, ale pamiętajmy też, w jakiej sytuacji się znajdujemy - ten zespół jest budowany na nowo dopiero od pół roku, wszystko jest na etapie początkowym.